Nie za staraniem, ani prze mą sprawę
Miła! po tobie znam taką postawę;
Szukaj, jako chcesz, nie najdziesz przyczyny,
Chyba, żeć milszy podobno kto iny.
A ja co mam rzec? nie chcę się sprzeciwić;
Temu się jedno nie mogę wydziwić,
Zkąd te niestałość białegłowy mają,
Że się jako wiatr letni odmieniają.
Niedawne czasy, gdy mię poczytano
W liczbie fortunnych i za tego miano,
Który mógł wszytko otrzymać u ciebie,
A mnie się zdało, żem był wszytek w niebie;
Dziś inne wiatry przeciwko mnie wieją,
Straciłem wszytko zaraz i z nadzieią;
Niewiem, co mnie za wiedma osypała
I lichem zdradnych słów uczarowała?
Niech ci się miła! wszytko dobre wodzi,
Z kimkolwiek przestać twoje serce godzi;
Ale rozeznać umiej przyjaciela,
A trudno naleść masz jednego z wiela.
Nie dufaj temu, kto gładkość miłuje,
Bo ten na słabym gruncie się buduje;
Słońce jednako i padnie i wschodzi,
Nam zawżdy z laty cokolwiek odchodzi.
A gdy czas przyjdzie ostatniej potrzebie,
Ledwie się najdzie, kto ciało pogrzebie:
Takim ja chcę bydź przyjacielem tobie;
Lecz wolę, że ty płaczesz na mym grobie.