Byś wszytko złoto posiadł, które, powiadają,
Gdzieś daleko gryfowie i mrówki kopają;
Byś pałace rozwodził nie tylko na ziemi,
Lecz i morza kamieńmi zabudował swemi:
Jeśli dyamentowe gwoździe mus ma w ręku,
Któremi natwardszego umie pożyć sęku:
Ani ty wyswobodzisz serca z ciężkiej trwogi,
Ani z okrutnej śmierci sideł wyrwiesz nogi.
Lepiej polnych Tatarów dawny zwyczaj niesie,
U której każdy swój dóm wozi na kolesie;
Lepszego rządu Gete grubi używają,
Gdzie niwy niemierzone wolne zboża dają.
Tam niewinna macocha dziatek pierwszej żony,
Sierot nędznych, przestrzega wczasu z każdej strony;
Ani z wielkim posagiem męża rządzi, ani
Nadzieje kładzie w gładkim miłośniku pani.
Wielki posag rodziców postępki uczciwe,
A ktemu obyczaje skromne i wstydliwe;
Występnych tam nie cierpią, lecz kto będzie krzywy,
Niech się wierci, jako chce, nie zostanie żywy.
O! ktokolwiek będzie chciał mordy niecnotliwe
I domowe okrucićokrócić najazdy krwie chciwe;
Jeśli pragnie ojczyzny ojcem być nazwany
I temże na wysokich kolumnach pisany:
Niech objezdzić swą wolą śmie nieokróconą,
A jego sprawy przyszłe wieki więc wspomioną;
Ponieważ cnocie żywej my źli nie życzymy,
Aż gdy nam z oczu zniknie, toż jej żałujemy.
Co po tych skargach groźnych, jeśli na występy
Prze szpary, jako mówią, patrza urząd tępy?
Poco statut i prawa chwalebne stawiamy,
Jeśli się obyczajców dobrych nie trzymamy?
Nie odstraszą zbytecznym ogniem zarażone
Kupca kraje chciwego, ani przesadzone
Morzem gwałtownem pola; żeglarze bywali
Wszytek świat jako wielki kołem objechali.
Ubóstwo, hańba wielka, każe człowiekowi
Czynić i cierpieć wszytko — już on i wstydowi
Mir dawno wypowiedział, i cnocie niedbały
Poświęconej nie myśli dostępować skały.
Abo my do spólnego skarbu, gdzie życzliwa
Ludzka pochwała i głos pospolity wzywa,
Abo w morze, przyczynę wszech nieszczęśliwości,
Perły, złoto i wielkiej kamienie drogości
Zarzućmy, jeśli grzechów żałujem statecznie
I nieprawości swoich. Potrzeba koniecznie
Złej napierwsze początki żądze wykorzenić,
A dziełem pracowitszem pieszczotę odmienić.
Nie umie syn szlachecki na kóń wsieść, i w łowy
Na dziki zwierz z oszczepem jechać niegotowy;
Lepiej kufla świadomy abo kart pisanych,
Każeszli dać i kostek prawem zakazanych.
Więc ojciec krzywo przysiągł, wydarł sąsiadowi,
Gotując niegodnemu spadek potomkowi,
I przybywać mu rzkomo, ale nie wiem, czemu
Zawżdy na czemści schodzi państwu niesporemu.