A kiedy czarne piekieł moce
Zdradziecki z tobą zwiodą bój,
kiedy cię stłoczy zwątpień rój —
za bary z duchem się szamoce, —
ty nie kryj w dłoniach bladej skroni
ani się w męce prochem ściel...
Ale karabin ściśnij w dłoni —
na okop wyjdź — i bierz na cel! —
Z nad bagien ciężka mgła powstaje...
w majakach błądzi chory duch —
hej — wyjdź z wedetą na rozstaje,
cały się zmień we wzrok i słuch! —
O nie dopuszczaj zwątpień w łono,
ani w rozpaczy ręce wiąż —
ale na patrol wyjdź szaloną —
pod druty czołgać się jak wąż! —
Cóż! — zamieć krwawa rządzi światem...
chciałżebyś w sercu spokój mieć? —
W noc ciemną z ręcznym pójdź granatem —
łuną wybuchów trupio świeć! —
Serce-ć się w krwawym skarży bolu,
iżeś zagubił drogi kres? —
pohulaj z śmiercią na przedpolu —
wnet ci obeschną oczy z łez! —
A jeślić wszystko jeszcze mało
rozpogódź bracie dumną skroń —
to jedno jeszcze ci zostało:
Polakiem umrzeć — dzierżąc broń! —
A wiedz — że z szarych twoich kości
rzuconych w polu — byle gdzie —
stawion jest pomost ku Wolności,
którą w przedśmiertnym marzysz śnie!...
Legionowo, w styczniu 1916 r.