Chcąc opiewać przyrodę czyliż nam potrzeba
Poznać obce Narody i Ziemie i Nieba?
Znać odmiany powietrza i odmiany lata
Jakie czyni natura w pięciu częściach świata;
Przywyknąwszy do mrozów i upałów słońca,
I od Wschodu na Zachód szukać ziemi końca?
Szczęśliwy! kto tak wielkim celem się obarczy,
A sił mu nie zabraknie i życia wystarczy!!!
Szczęśliwszy! kto w swym kraju mając myśli czyste,
Oględuje wesoły piękności ojczyste;
Bo i nasza kraina ze szczegółów słynie,
W niéj przenica się rodzi, miód i mleko płynie;
Posiada sól i kruszce, dziwa rozmaite,
Okazałe i piękne i niepospolite!....
Więc opisać Tatry dla mnie było przyjemnością,
A nawet zdało mi się świętą powinnością;
Tylko się obawiałem krytyki złośliwéj,
Pojawu publicznego dla mnie nieżyczliwéj;
Bo tylko z własnéj chęci w nauk polu miłém,
Jak Ambroży Grabowski sam siebie kształciłem;
Bo dziadek mój choć ziemski majątek utracił,
Jeszcze nieszczęściu swemu długu nie wypłacił;
Postępując dzierżawców śliskim szczęścia śladem,
Był dotknięty okropnym pożarem i gradem,
A straciwszy z swém mieniem ostatnią nadzieję,
Musiał smutny tułactwa przechodzić koleje!....
A ja.... bogacąc umysł, powoli z latami,
Przeplatałem nauki moje rysunkami;
Naśladując naturę uważném wejrzeniem,
Coraz lepiéj i lepiéj, potem z powodzeniem.
Poźniéj zaś gdym w podróżach podjął wiele trudu
Uwielbiając przyrodę i zwyczaje ludu:
Poznawałem kraj drogi, spokoiwszy siebie,
Artystycznym zawodem o wodzie i chlebie;
Schnąc i moknąc, a nieraz nieschmurzywszy czoło,
Do chatki czy pałacu wstąpiłem wesoło.
Tym sposobem pielgrzymka naturą się stała,
Co do nowych wycieczek wciąż mię pociągała;
A zapał nieodstępny dodając natchnienia,
Przymuszał mnie bym kreślił chociaż słabe pienia,
Z któremi do was idąc szanowni Rodacy,
Proszę: gdy dostrzeżecie niedokładność w pracy:
Miejcie to na uwadze, „że pomimo chwały,
Cnót i zasług człowieka — nikt niedoskonały!”