Szczęść Boże! mówił panicz, idąc koło żniwa,
I grzecznie zdjął czapeczkę przed gromadką bożą. —
Bóg zapłać! — tysiąc wdzięcznych głosów się odzywa,
Rośnij nam drogi paniczu pod opieką Bożą.
Mateczko! — rzekło dziecię — jak ci ludzie mili!
Tak mnie słodko pobożnem słówkiem pozdrowili.
Prawda, aż miło słyszeć — odpowie mu matka —
Grzecznyś był dla gromadki, dla ciebie gromadka.