Noga za nogą szedł sobie Stefanek,
I niósł pełen mléka dzbanek;
Chłopczyk drugi śmiał się z niego.
Stefanek.
Czego ty się śmiejesz? czego?
Drugi chłopczyk.
Bo jak żółw przełazisz drogę.
Stefanek.
Idę zwolna, bo się boję;
Widzisz pełno, wylać mogę.
Drugi chłopczyk.
Upij trochę.
Stefanek.
To nie moje:
Niechcę cudzéj i kropelki,
Krzywdzić kogo to grzech wielki.