Attis — mówią — dokoła
Przez góry i rozłogi
Błądząc, woła i woła
Wciąż Kibeli swej drogiej.
Zdrojów Febowych fale
Pod Klaros żywo biją;
Ci, co z nich się napiją,
Coś śpiewają wciąż w szale.
I ja, przez Bacha tknięty,
Przez pachnące oleje,
Przez mej lubej ponęty,
Jako tamci szaleję. —