Na Lemnie tam, Cyprydy mąż
Strzały miłosne kuje wciąż. —
Raz wyjął miedź z ogniska, potem
Kładł na kowadło, by bić młotem.
Słodziutkim miodem kolce strzał
Wciąż napuszczała mu Cypryda,
A syn jej, Eros, żółcią zlał.
Wtem stanął Ares: w ręku dzida
Potężna, grzmiąca. Co mu znaczą
Strzały Erosa! — Ten junaczo
Rzeknie: — „To ci się ciężkiem wyda,
I długo znieść nie będziesz mógł.“
Szyderczo podjął strzałę bóg.
Cypryda była tego świadkiem
I uśmiechnęła się ukradkiem.
Po chwili Ares westchnął cicho:
— „Odbierz! to iście ciężkie licho“.
Eros z uśmiechem odpowiada:
— „Wziąłeś, to dźwigaj: trudna rada“.