CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaJan Kasprowicz

Jan Kasprowicz · Vanguardias / s. XX

Szaja Ajzensztok

polaco

Huczy wiatr, szumi bór,

Przyszedł na świat „a szwarc jur“.

Czarny rok! straszny rok:

Umarł Szaja Ajzensztok!

Lat może dziesięć przesiedział

Na nowotarskim szlabanie

I czekał, zbierając myto,

Na Pańskie zmiłowanie.

Huczy wiatr, szumi bór,

Przyszedł na świat „a szwarc jur!“

Czarny rok! straszny rok:

Umarł Szaja Ajzensztok!

Może Pan zdejmie z niego

To powszedności brzemię

I każe mu się pomodlić

Pod murem w Jeruzalemie.

O, wnet się wybierze w drogę,

Żona mu kugli napiecze,

Weźmie trzy paczki tytoniu,

Takie jest szczęście człowiecze!

Pan będzie łaskaw na niego,

Pobłogosławi mu pracę,

Pozwoli mu w Jeruzalem

Zjeść wielkanocną macę.

Lecz wprzódy, — „o Panie Boże!

Wyznaję Ci to otwarcie“ —

Wyda za adwokata

Piękną córeczkę Klarcię. —

Jakież to będzie wesele:

Ryby się wiją w ukropie!

Wokół talerze latają

Przy skocznym „a mazeltopie“.

A potem jeszcze to jedno:

Na wszystkich śmierć przychodzi,

Nikt się jej nie obroni,

Toć umierają i młodzi!

Starego ojca pochowa

Na nowotarskim kirkucie,

Zaśpiewa „Awinu malkenu“

O żałośliwej nucie.

A potem, a potem, a potem —

O nowotarski szlabanie!

Z twej babilońskiej niewoli

Szaja się wydostanie.

Huczy wiatr, szumi bór.

Przyszedł na świat „a szwarc jur!“

Czarny rok! Straszny rok:

Umarł Szaja Ajzensztok!

Nareszcie, o dzięki Ci Boże!

Los jego już się odmienia:

Kupuje konia w Kieżmarku

I tęgi wózek z jasienia:

Od sioła jeździ do sioła —

O każdej wioszczynie pamięta,

Nabywa, co tylko może:

Gęsi, barany, cielęta.

A ciągle, wracając do domu,

Już po zachodzie słońca,

Jak będzie w Jeruzalemie,

Marzy i marzy bez końca.

Nabywa cielęta, baranki,

Skóreczki kocie, zajęcze,

A ciągle w swe Jeruzalem

Wytrzeszcza ślepia, jak w tęczę...

Wybierze tam się niebawem

Już o najbliższej wiośnie,

Lecz wprzódy syn jego Josek

Niech jeszcze trochę podrośnie.

Karczemkę mu piękną zostawi,

To jeszcze tylko ma w głowie,

Albo też jatkę porządną,

Ha, może w samym Krakowie.

A potem, a potem, a potem, —

Od czego tęgie ma ciemię, —

Wykąpie się w świętej mikwie

Już w samem Jeruzalemie.

Bądź zdrów mi, bądź zdrów mi, bądź zdrów mi,

Ty nowotarski szlabanie!

Z twej babilońskiej niewoli

Szaja się wydostanie.

Huczy wiatr, szumi bór,

Przyszedł na świat „a szwarc jur!“

Czarny rok! Straszny rok:

Umarł Szaja Ajzensztok!

Sigue explorando

Por su autor
Jan Kasprowicz · 360 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← SybarytaSzlakiem symplońskiej drogi (1912) →

Expediente

Autor
Jan Kasprowicz
Título
Szaja Ajzensztok
Lengua
polaco
Época
Vanguardias / s. XX
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-szaja-ajzensztok--jan-kasprowicz-5814af
Cita recomendada
Jan Kasprowicz, «Szaja Ajzensztok», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-szaja-ajzensztok--jan-kasprowicz-5814af.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.