CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaJan Kasprowicz

Jan Kasprowicz · Vanguardias / s. XX

Sybaryta

polaco

Znałem starego księżunia, —

Emeryt to był prawdziwy, —

Nie posiał go obcy Pan Bóg,

Wśród naszej kiełkował niwy.

Urodził się w chłopskiej chałupie,

Zamłodu pasał krowy,

A kiedy urósł, już z niego

Filozof był całkiem gotowy.

Rodziciel jego zwykł mawiać:

„Juścić, że u nas jest nędza,

Ale ten nędzy nie zazna,

Kto w swoim rodzie ma księdza“.

I wysłał chłopaka do szkoły,

A iżby postęp był szybki,

Zachodził nieraz do miasta,

Niosąc potrzebne oscypki.

Raz nawet rozsierdził się stary:

„Ha, wyniesiecie stąd trupa,

Jeżeli osełką masła

Nie zjednam sobie biskupa“.

Taka to była młodość

Mojego przyjaciela,

Który w swem całem życiu

Zbytków nie zaznał wiela.

Nic nie pomogły oscypki,

Osełki na nic się zdały,

Nie dostał nigdy probostwa

Wikary posiwiały.

Ale co jemu probostwo,

Martwił się tylko, że ludzie,

A jego bracia rodzeni,

W zbytnim się gubią trudzie.

Czytał gdzieś w jakiś książczynie

O jakimś sybarycie

I lubił swe sprawy załatwiać

Na polu, w owsie lub życie.

„Nie było też“, mawiał, „mędrca

Większego nad Epikura,

Bo tylko ten żyje długo,

Komu jest bliska natura.“

Krzyczał też nieraz z ambony,

Iż szerzy się chciwość prostacka,

Że ludzie mają moskala,

A chcą pszennego placka.

Sam też zwykł często mawiać,

Patrząc na krągły swój brzuszek,

Że niema godniejszej strawy

Od kilku rumianych jabłuszek:

„Jeno to owoc zbyt drogi,“

Tak ci się gorzko użala,

„Widać, że Pan Bóg niełaskaw

Na sady naszego Podhala.

Nie wiedzieć wcale, dlaczego

Słońce się na nas gniewa,

Jabłko tu nie dojrzeje,

Chodź, jako chcesz, koło drzewa.“

Ta, zda się, była największa

Ze wszystkich trosk emeryta,

O inne dolegliwości

Niedużo, bywało, się pyta.

Do modłów brewiarzowych

Modlitwę dodawał też jedną,

Ażeby się Pan Bóg zlitował

Nad tą krainą biedną.

Ażeby ją darzył nietylko

Owsem, lecz także owocem,

Iżby nie była śród innych

Jakiemś pomiotłem sierocem:

„Przydałoby się i wino,

Potrzebne jest do zbawienia:

Bez wina mszy nie odprawisz,

A bez niej świat w zło się przemienia.

Lecz z winem mniejszy jest kłopot,

Dość mają słoneczne go kraje,

Niedrogie też bywa na Węgrach,

Że jakoś nabyć się daje.

Lecz jabłka nie rosną tak u nas,

Jak w jakimś tam szwabskim Tyrolu.“

To było najgłębszem źródłem

Jego zawiści i bólu.

„To mnie też“, mawiał, „zabije,

Zanim mnie starość nawiedzi.“

Miał wówczas lat dziewięćdziesiąt,

Wiedzą to dobrze sąsiedzi.

Pewnego razu w dzień piękny

Wielkie nieszczęście się stało,

Gdzieś w polu śród owsa znaleźli

Martwe staruszka ciało.

Sigue explorando

Por su autor
Jan Kasprowicz · 360 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Świt wiosnySzaja Ajzensztok →

Expediente

Autor
Jan Kasprowicz
Título
Sybaryta
Lengua
polaco
Época
Vanguardias / s. XX
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-sybaryta--jan-kasprowicz-9ccc60
Cita recomendada
Jan Kasprowicz, «Sybaryta», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-sybaryta--jan-kasprowicz-9ccc60.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.