Ten mógłby wszystko...
ktoby się Żywi przysiągł cały.
Czarów by dziwną moc posiadał,
ratarów obcych precz wypędził,
odegnał za wały,
ocalił ludy, któreć lżą,
piorunem, burzą władał
i wszystko zyskał świętą krwią
zaklętych, młodych lat.
„Ja nie jestem, jak tylko fantazyą,
ja nie jestem, jak tylko poezyą,
ja nie jestem, jak tylko duszą...
Ale za mną przyjdzie moc,
poczęta z moich słów,
moc, co pokruszy pęta,
co państwo wskrzesi znów!
.....
Ja nie jestem, jak synem
wyobraźni męczonej.
Zginę, rozwieję się
we mgle waszych snów;
lecz w braci mojej
ja się odrodzę czynem —
wieki żyć będę znów.
A tak myślę, że panowie
dużaby już mogli mieć,
ino oni nie chcom chcieć!
Kręć pon ino próżne żarny,
poezyje, wirse, ksiązki,
podobajom ci się wstązki,
stroisz sie w te karazyje,
a, jak trza sie mirzać z czego,
to pon w sobie szyćko skryje.
...Ważno kosa!
......
Juz sie obrazy skońcyły;
panom ino obrazy, płótna.
Pon ino widzisz pchły,
pchły, świecidła, rosę, ćmy
a nie chcesz znać, co som my;
że w nas dnieje, dusa świci,
że zarucko kur zapieje,
że na nas czekają w mieście,
że nas tu jest ze dwiedzieście
z kosom, cepem, żelaziwem
i że to, to nie som sny.
.........
Pany —
wyście ino do majaki!
..........
Zbierajcie się, póki czas,
byśwa byli radzi z was,
a nie stójcie, jak te ćmy!...
...........
Wyście bo to żarnych świc
rozpalili z naszych lic.
Panie, a cy pon pamięta,
jak pon szeptoł nieraz w noc,
co mówiła Panna Święta,
jako w nas jest wielga moc,
jako, że moc jest zaklęta,
że sie kiedyś opamięta?...
Wyście to pożarnych świc
rozpalili z naszych lic!
..........
Panowie, jakeście som,
jeśli nie pójdziecie z nami,
to my na was — i z kosami!
Wy macie mnie być wierni;
słuchać, nic nie gębować!
Ja będę rozkazować.
Gęśle i liry rzucić!
Topory pobrać za pasy
i za mną w lasy!
Będziewa szyćko młócić!