CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaStanisław Wyspiański

Stanisław Wyspiański · Modernismo

Śpiewałem wielkość ojczystego kraju... — Czas

polaco

Hej, wróćcie z pieśnią,

niech się prześnią

wasi bohaterowie!

Niech szczęście wróci!

Czekać długo,

zanim się przerwie nić żywota —

zanim kwiat zwiędnie, co rozkwita —

zanim to ptaszę, co dziś buja

po onym górnym, hen, przestworze,

opadnie ze złamanem skrzydłem —

nim pieśń mą skończę!

Bywało, brzęczał wkoło gaj;

gaj widzę w oczach ścięty.

Człowiek, zasieczon w kwietny maj,

przez wieki wstanie święty!

Zabójca posiadł tron i kraj,

ród w klątwie padł, przeklęty.

Naród się męką w życie rwie

i idzie w ślady świętej krwie,

przez mękę krwi poczęty.

Syn słońca zaszedł na groby —

szuka czego u zapadłych cmentarzy?

Szuka czego u obcych ołtarzy?

Czemu bierze na się strój żałoby

i żałobny wieniec do skroni?

Od trumien próchno mu dzwoni.

Dawniej, ze słońcem u skroni,

zapalał ognie ołtarzy

u leśnych kamiennych stołów...

O, lato słonecznej pogody!

Oto słońce wlecze do padołów.

...O, patrzcie, słońce w grób wiedzie,

do krzyża rwie się spragniony,

szaleństwem krzyża szalony!

Runą pałace złote,

runąć muszą.

Kamienie się rozsuną,

ciężarami poduszą

rozkosze...

Z pod gruzów nędza wystanie

i pójdzie w świat.

Przyszedłem tu do Wesela,

bo byłem ich ojcom kat,

a dzisiaj ja jestem swat!

Umyje się, wystroje się.

Dajcie, bracie, kubeł wody,

ręce myć, gębę myć,

suknie prać — nie będzie znać!

Chce mi się tu, na Weselu,

żyć, hulać, pić...

jeno ta plama na czole...

Zdobędziem się na wielki czyn...

Cisnę w naród, co posiąść miał mój syn...

Hej, chłopie, bierz tę karabelę!

Hej, chłopie, bierz mój lity pas!

Gdy na narodu staniesz czele

pamiętaj nas, wspominaj nas;

bądź taki, jacy myśmy byli —

cha-cha — wyucz się naszych wad!

Tak się orze, tak się zwala

rok w rok, w każdem pokoleniu;

raz w raz dusza się odsłania,

raz w raz wielkość się wyłania

i, raz w raz, grąży się w cieniu.

Raz w raz wstaje wielka postać,

że ino jej skrzydeł dostać,

rok w rok w każdem pokoleniu

i, raz w raz, przepada, gaśnie,

jakby czas jej przepaść właśnie...

Każden ogień swój zapala,

każden swoją świętość święci.

Pomarły, przepadły przesądy;

wiekowe ludzkie wołania,

jak cienie, idą w otchłanie;

nie przeczucie, nie zmartwychpowstanie,

ale pewność wiecznego skonania.

Wieczysta śmierć, pan wszechświata,

zdruzgoce kolumny Romy,

zdruzgoce świątynie Piotrowe.

Oto Sławy śmierć na dniu poznania.

Sigue explorando

Por su autor
Stanisław Wyspiański · 91 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Śpiewałem wielkość ojczystego kraju... — BłaznyŚpiewałem wielkość ojczystego kraju... — Czyn →

Expediente

Autor
Stanisław Wyspiański
Título
Śpiewałem wielkość ojczystego kraju... — Czas
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-spiewaem-wielkosc-ojczystego-kraju-czas--stanisaw-wyspianski-a233a5
Cita recomendada
Stanisław Wyspiański, «Śpiewałem wielkość ojczystego kraju... — Czas», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-spiewaem-wielkosc-ojczystego-kraju-czas--stanisaw-wyspianski-a233a5.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.