CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaStanisław Wyspiański

Stanisław Wyspiański · Modernismo

Śpiewałem wielkość ojczystego kraju... — Dodatek

polaco

Idą posępni,

a grają im dzwony

ze wszystkich kościołów,

a grają im dzwony

żałobne.

Idą posępni,

a niosą korony

ozdobne,

misterne, a dla nich

ciążące, jak ołów,

korony zczerniałe,

pogrobne.

A grają im dzwony

ze wszystkich kościołów,

a szumią, łopocą

szarfami przyczołów

chorągwie, proporce

pogrzebne.

A grają im dzwony

ze wszystkich kościołów

ogromne, tętniące,

podniebne.

A śpiewy nad nimi,

jak skrzydła aniołów

kołyszą się, górne,

wróżebne.

A idą posępni

ze wszystkich kościołów

z cechami, wieńcami,

co, kwietne, pachnące,

w tysiące były liczone.

I chłopy sukmanne

i pany, strojone

w pąsowe żupany, delije —

i dziewki przekrasne,

panięta przejasne,

jaśniejsze, niż białe lelije.

A idą żałobni,

a idą posępni

przez długie ulice podgrodne;

a idą żałobni,

a idą posępni,

choć niebo błękitem pogodne.

Wiatr chmury przegania,

to skrywa, odsłania

orszaki pochodne, stokrotne;

a cienie się wiją,

to jaśnią, to kryją,

to w biegu znikają przelotne.

A oni posępni,

a grają im dzwony

ze wszystkich kościołów zawodne.

Czyli łąki nietknięte tak gwarzą?

Czyli kwiaty wycięte się skarżą?

Czyli łąki i łany się kłonią,

czyli wiatru przygięte pogonią?

Czy to lasów stoki się chwieją?

Czy tak wieńce jodłowe wonieją?

Czy to lasy sosnowe się kłonią,

czyli wiatru przygięte pogonią?

Za orszakiem, czy to łąki szarzeją?...

Za orszakiem, czy to łany już gwarzą?.

Za orszakiem, czy to bory się chwieją?.

Za orszakiem, czy to lasy już idą?...

Czyli pszczelne roje tak brzęczą

za orszakiem — czyli ziemie tak jęczą?...

A idą żałobne,

posępne, pogrzebne

i łąki pachnące

i lasy podniebne,

wnuczęta moje pogrobne.

A grają im dzwony

ze wszystkich kościołów

ogromne, tętniące,

wróżebne.

Heja, heja, różdżka moja,

mojej roboty;

będzie ci z niej godło królskie,

kwiatek w niej złoty.

Kwiatek złoty, złota laska,

liście zielone;

heja, heja; w różdżce mojej

jabłka czerwone.

Wiązałam ci złote jabłka

na lagę złotą;

prześlipałam nockę całą

chyżo z robotą.

Bier-że, królu, bier do garści

misterne godło;

na to twoje wielkie szczęście,

by ci się wiodło.

Hej, korona, różą-wita,

królewski wieniec;

któryż ci ją to nawdzieje

mój oblubieniec?

Zagarnijże włosy z czoła,

wypogodź lico!

Trzy się na niej światła palą,

trzy światła świécą.

Są ci wkoło odrobione

różane liście;

z róż pogoda i wesele,

młodość wieczyście.

Są ci wkoło łzy posiane,

rosa serdeczna;

na to twoje wielkie szczęście,

radość dowieczna.

Na krakowskim zamku wesele.

Królów brat i król młody

biorą żony w kościele

i święcą krzyżem Gody.

Hej, królewicu młody,

zaliś ty nie zdradzony?

Królów brat chce korony;

Śmierć legowisko ściele...

Na krakowskim zamku wesele.

Paniątko, żonka miła

krasami się spłoniła;

hej, królewicu młody,

nasycisz się urody,

jak będzie z tobą żyła.

Ty, w dziewczyn wpatrzony,

nie widzisz, żeś zdradzony.

Królów brat chce korony,

Śmierć legowisko ściele...

Na krakowskim zamku wesele.

Nie pij ty z tego kruża;

złego miałeś cześnika!

Królów brat czoło schmurza

po tobie dziwno patrzy,

rumiany raz, to bladszy...

Gdzież twoi są drużbowie,

że nie śpiewają w kole?

Rękę waży przy czole —

czyli znak umówiony —

gwar czynią dworzanowie...

Ty, w dziewczynę wpatrzony,

chcesz, by ona wprzód piła;

nie wiesz, jakoś zdradzony;

królów brat chce korony;

Śmierć puhary pełniła,

Śmierć legowisko ściele...

Strzeż się, synu orlika!

Na krakowskim zamku wesele.

„Pij słodki miód, ty miła,

byś ze mną długo żyła!

Milszaś mi nad korony!

Miłość puhar pełniła,

już legowisko ściele...

Pamiętasz, jakoś śniła

na krakowskim zamku wesele?

Cóż to, jakby lektwarze

męty były w puharze —

i dreszcz mię słodki bierze?

Daj usta, moja miła;

cóżeś się pochyliła,

cóż bladość na twej twarze?

Miłość puhar pełniła,

Miłość łoże nam ściele;

takaś rumienna była,

jak nam grały organy w kościele...

Cóż dreszcz mię dziwny bierze;

męty były w puharze...

Daj usta, moja miła —

już nie widzę twej twarze,

biel oczy przesłoniła;

daj usta, moja miła —

złego miałem cześnika,

męty były w puharze;

Śmierć puhary pełniła,

Śmierć legowisko ściele...

Bądź zdrowa, moja miła!

Oto padam zdradzony — —

królów brat chce korony — —

korona dla mnie była.

Śmierć trucizną poiła

na krakowskim zamku wesele...

Parys, Pryamów syn,

z Argos, z pałacu Argiwów

Helenę, królewską żonę,

uwiózł, porwaną Atrydzie;

w murach Iljonu więził,

niewoląc niewiastę miłością.

Atryda skarżył się bratu,

królowi-władyce w Mykenach:

„Sromota dla nas obu,

jeśliby nie pomścić zniewagi.

Podstępny przybysz obcy

prawa gościny podeptał“.

Mnogie spławiono statki

czarne na wodę lazurów,

białe rozpięto żagle,

mórz wały ster porze czerwony.

Krzyków powietrze pełne,

jak w czasie ptaków odlotu;

wrzaskliwe zebrane stado

u brzegów długo kołuje:

przystań Aulidy je więzi,

nim w morze odpłyną szerokie.

W Delfach jest w gaju

wróżbitów Apolla chram święty;

każe Achajom wyrocznia,

słów boga słuchają pokorni:

„W gruzach Ilijon zgorze:

wam sława, laur nieśmiertelny;

pierwszy, kto w chybkim skoku

przez pomost u czoła statku

Dardanów gleby sięże,

stopami w piasek się wryje,

... polęże.

Dana mu sława najwiętsza,

śmiercią i grobem dobyta“.

Protesilas to słyszy...

Protesilas, małżonki

słuchać nie skory żalów;

chluba mu piersi rozpala

żądzą gorętszą, niż miłość.

„Sława to, sława mnie czeka

kraj muszę ostawić za sobą,

ciebie porzucić, kochankę,

żonę, nad wszystkie najmilszą.

Pierwszy zginę — nie czekaj!“

Dolę, los skarżąc,

noc spędził u boku kochanki,

rojąc rozgłos męstwu,

laury nieśmiertelne,

jego jedyną odwagą

wielom rycerstwu wydarte

wobec Achajów mnogich,

spiżowe noszących zbrojenia.

Prędka ubiegła noc,

nadeszła godzina rozstania.

Pierwszy wybiega na czele;

łódź jego pierwsza brzeg trąca,

rycerz się zrywa do lotu,

pomost rzucony na piaski.

Orłu podobny postawrpostawą,

w górę wzniósł kopję i tarczę.

Krzyczy, wrogom straszny,

zapalon ogniami Aresa,

wojen boga.

Świst grotów słychać —

chmura go grotów przesłania...

Padł. — Na pawęży martwego

wodze druhowie unieśli.

Czarne korabie dążą,

w piaski się ryją nadbrzeżne;

złowieszczych kruków stado,

Trojej zaguba niechybna.

Podal od piasków brzeżnych

mogilnik tobie zbudował

władyk Afryda;

złożono w niej zbroję herosa.

Wiązy, rękami nimf

mogile dane za stróże

wczesno rozwite,

gałązki stroją zielenią.

Wzrosłe nad kopiec grobu,

Tyndara gród ledwo ujrzą,

więdną, poschnięte;

spodem pnie od stóp

świeżą się kraszą żywicą.

Lata biegą... zaś młoda

sercem się skarży niewiasta...

Jasne bogi złotokłose

w złotych wieńcach zbóż

przez łan złoty idą bose.

A przed niemi, a za niemi

idą dziewki lnianowłose;

każda niesie miodu króż.

Przez łan złoty idą bose

a przed niemi, a za niemi

jasne bogi złotokłose

w złotych wieńcach zbóż.

Sigue explorando

Por su autor
Stanisław Wyspiański · 91 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Śpiewałem wielkość ojczystego kraju... — CzynŚpiewałem wielkość ojczystego kraju... — Intellekt →

Expediente

Autor
Stanisław Wyspiański
Título
Śpiewałem wielkość ojczystego kraju... — Dodatek
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-spiewaem-wielkosc-ojczystego-kraju-dodatek--stanisaw-wyspianski-b2cc8d
Cita recomendada
Stanisław Wyspiański, «Śpiewałem wielkość ojczystego kraju... — Dodatek», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-spiewaem-wielkosc-ojczystego-kraju-dodatek--stanisaw-wyspianski-b2cc8d.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.