CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaJan Kasprowicz

Jan Kasprowicz · Vanguardias / s. XX

Słowacki (Kasprowicz)

polaco

XIII.

SŁOWACKI.

Przekleństwem żegnał grób Agamemnona

I, zasłuchany w ostry brzęk łańcuchów,

Szedł w odblask zorzy, co, jak krew, czerwona,

Wciąż się zapala z ogni wielkich duchów,

A gaśnie tylko dla zjadaczy chleba,

Którym promienia bożego nie trzeba.

I w tej wędrówce, posępny i dumny,

Idąc łanami wielkiego cmentarza,

Roztrącał stopą zmurszałe kolumny

I, mając harfę, która szumy stwarza,

Wichrom podobne, tchem swej wielkiej pieśni

Rozwiewał w nicość fosfor z mogił cieśni.

A gdy w ciemnościach nie widział już drogi,

Którąby kroczył w przestwór, pełen słońca,

Wzywał zniszczenia rozpasane bogi

I z ich pomocą gromadził bez końca

Dawne sztandary i rzucał na stosy

I wzniecał pożar, idący w niebiosy.

I uderzając w metalowe struny,

Rozbudzał ze snu śpiące dotąd woje,

Tłumy nieznane i w blaskach swej łuny

Na ich siermięgi kładł rycerskie zbroje,

Nowe proporce dawał swoim gościom,

Mówiąc: jesteście siłą i przyszłością!

Spieszcie — tak śpiewał do wojów szeregu —

Wy świata kołem z siarki i ze stali,

Które puszczone w ruch, w płomiennym biegu

Nie prędzej stanie, aż chwasty wypali

I, niezmożone posiadając moce,

Wszystko, co podłe, na prochy zdruzgoce.

I niech was — mówił ruszającym w pole

Na jego pieśni druidyczne tętno —

Nie straszą krzyki tych, co wam na czole

Niby Kaina dostrzegają piętno

I, widząc koniec, co się do was zbliża,

Chcą przeznaczenie wstrzymać w imię krzyża.

Krzyż w waszym ręku! Ponad krwawy zamęt

Wy go zatkniecie na zdobyty szaniec

Czystszym, jaśniejszym... Oto mój testament,

Który wam świecić będzie, jak kaganiec,

Zestrzelający w sobie w nowej włości

Złociste ognie wszystkich słońc ludzkości.

Potem wypełniał sobą dzieje świata —

On, w mitycznego wyrosły olbrzyma,

Co kometami swoją skroń oplata,

A w ręku berło z błyskawicy trzyma

I na złe rzuca niweczące gromy,

Bożej potęgi rdzeń i znak widomy.

Król-duch wspaniały! niezmarły Syn słowa!

Mściciel, zrodzony z zgliszczy i popiołów!

Świt promienisty, jasność porankowa,

Roztapiająca czarnej nocy ołów!

Zaczyn i wątek rapsodu o treści,

W której się przebój i zwycięstwo mieści.

A czasem, idąc po tym wielkim torze

W dal, w którą rzucał posiewy wyzwoleń,

Od łez serdecznych wstrzymać się nie może

Nad pokosami zwalonych pokoleń:

Zasłania oczy, cierpieniami blady,

I z strun płaczące dobywa kaskady.

A czasem, płynąc — rozbitek tułaczy —

Po własnych losów wzdętym oceanie,

Jak człek najlichszy zajęknie z rozpaczy,

Że jego kościom ojczyzny nie stanie,

Że duch, ten Śwityn walk i mąk i znoju,

Na obcej ziemi nie znajdzie spokoju.

Sigue explorando

Por su autor
Jan Kasprowicz · 360 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Solanum nigrumSpowiedź (Kasprowicz, 1926) →

Expediente

Autor
Jan Kasprowicz
Título
Słowacki (Kasprowicz)
Lengua
polaco
Época
Vanguardias / s. XX
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-sowacki-kasprowicz--jan-kasprowicz-a96228
Cita recomendada
Jan Kasprowicz, «Słowacki (Kasprowicz)», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-sowacki-kasprowicz--jan-kasprowicz-a96228.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.