CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaJan Kasprowicz

Jan Kasprowicz · Vanguardias / s. XX

Solanum nigrum

polaco

IV.

SOLANUM NIGRUM.

(PSIANKA)

»Wiecie, z Walkową to-wam, dziwne rzeczy,

Coraz to gorzej...« »Ba! ja dawno gadam,

Że przed tym stworem człek nie ubezpieczy

Swojej chudoby, ni siebie...

Na chlebie

Jestem już lata; na ławie

Niejednej siadam;

Buciska

Zdarłem niejedne w tej ziemskiej podróży,

Jak mówi proboszcz, a przecie

Na onym świecie,

Gdzie, jak lód prawie,

Powiada księżyk, ta droga jest ślizka,

Jeszczem nie natknął się wcale —

Drogi Michale,

Niech mi tak zdrowie posłuży,

Jako żadnemi nie kłamię ci słowy —

Na stwór takowy.

Pewnieć, że wołu chwytacie za rogi,

Że macie słuszność... Na ten przykład wczora

Idę ja z miasta, ledwie wlokę nogi,

Bom też, co prawda, na smutki

I wódki —

Jak wej! to wiecie, gdy żona

Zwłaszcza jest chora —

Więc idę,

Aż tu mi babsko ścieżynę zachodzi:

Ślepie mgłą zaszły na wiatrze,

Przecieram, patrzę —

Juści to ona!...

A też mi leziesz na moją wej! biédę,

Tak sobie zaraz pomyślę

I w duszy kréślę,

Jak w takiej chwili się godzi,

Święty znak krzyża i mam już ochotę

Minąć niecnotę...

Lecz cóż? myślicie... czyż mogłem ja śmiało

Niby zawrócić?... Zajrzała mi w oczy,

A tak z podełba, aż mi grzeszne ciało

Przejął dreszcz jakiś... Ty Boże!

Na dworze

Był dzień-wam jasny, jak woda

W swojej przezroczy,

A równie

Czułem, że wokół robiło się ciemno« —

»Ba! i nie dziwno, to czary!

Ot, wiesz, ten stary

Tomek Swoboda

Takąż powiadał rzecz o sołtysównie,

Kaśce Olszance, tej z Grabia,

Że jak mu wabia

Zadała siłą tajemną,

Tak wszystko skutkiem tej nieczystej mocy

Widział, jak w nocy...«

»Prawda... lecz zważcie: »Michale«, wyrzekła,

»Pono-ci twoja zaledwie już dycha,

Toś ją poterał!« A bodajś się wściekła!

Bodaj ogniło ci dziąsło!

W powrąsło

Niechaj cię jaka mrówka

Skręci do licha —

Tak wiecie

Nibym nie mówił, ale wej! na wargach

Ino zipało... »Kiej słaba,

To na nic baba!

Słomiana wdówka

Też, jak potrzeba, osłodzi ci życie —«

Chciałem znów minąć — »Ty! głupi!

A toć nie kupi

Na żadnych pewno się targach

Jak ty drugiego... Boisz się przeroku?

A! mam go w oku!

Mam ci go we krwi, w każdej drobnej żyle

Na tem wej! ciele, w tej ręce! w tej nodze!«

I ta bezwstydna wam suka po tyle —

Aż po kolana w te tropy,

Jak snopy

Żywej pszenicy, odsłoni

Na jawnej drodze

Golasy...

»... Kiedym przed laty sługiwała w mieście,

To brał sam kupiec za szyję

I jak tę żmiję —

Że niech Bóg broni —

Tak mnie okręcał naokół; tak wczasy

Wyprawiał sobie, tak gadał,

Gdy przy mnie siadał:

A niech cię dyabłów ze dwieście!

Jaki ty przerok masz pod powiekami,

Hej! jak on mami!...

A jednak strachu dyć nie miał!...« Wcierniasty

Sam wie przyczynę, że na to gadanie

Tej rozpuśnicy, tej jakiejś niewiasty

Człek zaczął rozum już gubić«

»Hołubić

Pewnie-ć zachciało się, chłystku?!

Dyć-ci, mospanie,

Młodego —

Mówi ksiądz proboszcz — na cnotę nie starczy,

A cóż dopiero w tym razie,

Gdy w grzesznej skazie

Listek po listku

Z duszy — niech mojej aniołowie strzegą —

Jak z drzewa, taka naocznie

Zrywać rozpocznie?!

Dyć cóż, gdy taka zawarczy,

Kiedy z tej mordy, niby z onej dzieży,

Psie kły wyszczerzy?!...

Ba, wiesz: czy z Walkiem było tu inaczéj?

Też go urzekła!... Chłop się jej zaleca,

Kiejby niespełna rozumu; nie baczy,

Że mu się tatłać nie dadzą,

Że radzą

Ludzie mu dobrzy: »Walochu!

Od tego pieca

Co prędzéj

Odejdź, ha! odejdź, bo pewno się sparzysz!

Służyło w mieście to owo,

A tam niezdrowo —

Mówią — po trochu,

A tam tak palą, że na kawał jędzy

Każdą dziewczynę wysuszą!

Nie ujdziesz z duszą —

I cóż tak ważysz?

Lepiej się w kamień na drodze odmienić,

Niż z taką żenić!«

»Znam-ci ją, rzecze, od samego dziecka,

A w niej żadnego-m nie widział feloru...«

I miał racyę... Pannica kupiecka

Nibyć się inną widziała

Od mała —

Jak ten goździczek tak rosła!

Takiego stworu

Nikt wtedy

Ani nie przeczuł w Antkowej córuli...

Lecz stary pomknął na wieki,

I bez opieki,

Jak łódź bez wiosła,

Została Jagna... Poszła szukać biedy,

Dyć, i znalazła za wiele!

Bieda w pościele

Człeka obtuli —

Mówi księżyczek —, że pod tą pierzyną

I zmysły giną!...

I jej zginęły w tem mieście przeklętem!

Snać rozbestwiła się, jak zwierz nieczysty!

Ucierpiał Walek: wprzód stracił ze szczętem

Z tej mankolii chudobę —

Osobę

Nawet już swoją miał za nic —,

A potem świsty

W szeroki

Świat go pognały, że, gdzie dziś, nie wiedzieć.

A ona od tej chwili,

Jakby palili

Bez żadnych granic

Żywi w niej czarci, jeszcze gorsze skoki

Wyprawia sobie bez końca...

Boi się słońca,

W dzień woli siedzieć,

A zaś wieczorem ciap! ciap! ciap! się wlecze

Po łzy człowiecze...«

»Gdzież po łzy ino?!... toć pono, że taka

Jest jako upiór i że krew wypija

Jednem spojrzeniem; u Kuby Mięczaka

Uwiędła krowa, a pisze,

Jak słyszę,

W dawnych, wej! książkach, że wszelka

Ladaczka-żmija

Nad bydłem

Nawet ma rękę...« »Dyć, mówię: najwięcéj

Jednak nad ludźmi. Widzimy,

Czem onej zimy

Stał się Żużelka,

A w co się dzisiaj za dechem obrzydłym

Tej morownicy zamienia

Bartek Golenia:

Ni jęk dziecięcy,

Ani go żony powstrzymają żale

W grzesznym zapale!

Ano, bo widzisz, wszystko ci to jedno,

Czy masz kobietę, czy płaczą ci dzieci;

Gdy taka wzrokiem chce trapić, to w sedno

Samo już trafi, że w chacie

O stracie

Wówczas nie myślisz już żadnéj;

Dusza ci leci

Spalona

Na potępienie, jak gdybyś wycisnął

W gardło psiankowe jagody,

Stary i młody

Tutaj bezwładny

Prawie zarówno... Tak! tak! dzieci, żona,

Stodoła, stajnia, chałupa,

To śmieci kupa!

Takeś uwisnął

Przy onej dziewce, jak ten mech-lichota

Tu wej! u płota...«

Sigue explorando

Por su autor
Jan Kasprowicz · 360 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Solamen miserisSłowacki (Kasprowicz) →

Expediente

Autor
Jan Kasprowicz
Título
Solanum nigrum
Lengua
polaco
Época
Vanguardias / s. XX
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-solanum-nigrum--jan-kasprowicz-07f007
Cita recomendada
Jan Kasprowicz, «Solanum nigrum», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-solanum-nigrum--jan-kasprowicz-07f007.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.