CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaJan Kasprowicz

Jan Kasprowicz · Vanguardias / s. XX

Spowiedź (Kasprowicz, 1926)

polaco

Niedawno po naszych parafjach

Bydlili sami poganie

O gębach niewyparzonych,

Aż źle było patrzeć na nie.

Szedł do spowiedzi gazda

Z Bańskiego, czy Gleczarowa:

„Jak tu się nie spowiadać,

Gdy grzeszne są myśli i słowa.“

Namyślał się przecież, idący:

„Radbym pogwarzyć społem

Z gazdą, jak ja, z Panem Bogiem,

Nie z jakimś tam jego pachołem.“

Wkońcu zawyrokował:

„Ale, jak trzeba, to trzeba,

Dwie-ć drogi ma człowiek przed sobą

Do piekła i drogę do nieba.“

Pomaszerował przez kościół

Do konfesjonału:

„Uklęknij, biedny grzeszniku!“

„Pomału, Jegomość, pomału!

Gdzie ja tam biedny! Mam krowy

I konie i niezłe stadko

Na hali Waksmundzkiej, a teraz

Pójdzie już spowiedź gładko.

W karczmie-m ja łbów nie rozbijał,

Barana-m nie ukradł nikomu,

Że aż mi żal, iż dobytku

Nie umiem przysparzać w domu.

Raz do chorego wiozłem

Księżyczka z Panem Jezusem,

Ksiądz zbercy, a koń się stracha,

Raz dęba, to szybkim kłusem.

„Nie zberkaj, księże, tak proszę,

Koń jest ostrego chowu,

Ani się spostrzeżemy,

Jak nas wysypie do rowu.“

I tak się też stało. Bicz w garści,

Rzekę do księdza: „Ha, wiecie,

Gdyby nie ten Pan Jezus,

Porządniebym sprał was po grzbiecie.”

„Zakamienialcze, świętego

Doprowadziłbyś do szału!

Ksiądz musi być, jednak cierpliwy.“

„Pomału, Jegomość, pomału!

Mam jeszcze jedną przewinę,

Której się wstydzić muszę.“

„Nie wstydź się, miły mój bracie,

Bóg twą ocali duszę.“

„Gdyście tak stał przed ołtarzem

Z tem kółkiem wygolonem,

To-m se pomyślał: tak błyscy,

Jak kotce pod ogonem.

Czy, księże, to grzech śmiertelny,

Pouccie głupiego górala.“

„Jużci-ć to nie grzech, lecz czystość

Myśleć tak nie pozwala.

Dam rozgrzeszenie, jeżeli

Innego nie macie grzechu.“

I w imię Ojca, Syna, Ducha

Pożegnał go w pośpiechu.

Za chwilę — puk, puk — ten sam gazda

Do konfesjonału:

„I cóż tam znowu?“ „Ja jestem,

Pomału, Jegomość, pomału.

W karczmie-m ja łbów nie rozwalał,

Barana-m nie ukradł nikomu,

Że aż mi żal, iż dobytku

Nie umiem przysparzać w domu.

Inom zabacył, że przecież

Śmiertelny mam grzech na duszy“;

„Wyznaj-że szczerze, mój bracie,

Szczerość twa Boga wzruszy.“

„Jak pyszny ślachcic, dyć folgę

Grzesznemu dałek ciału“;

,,Jaką-ż to folgę?“ „Dyć wyznam,

Pomału, Jegomość, pomału.

Kąpałek się, to jest mój — księżę —

Śmiertelny grzech na sumieniu,

Zaś wszystkie inne to znaczą,

Co niby jaszczurki w cieniu.

Przychodzę więc po pokutę

Do konfesyonału;“

„Zaraz, ci, bracie, ją zadam!“

„Pomału, Jegomość, pomału!“

„Że to jest grzech ponad grzechy,

Godna pokuty zbrodnia,

Więc za ten grzech będziesz, bracie,

Kąpał się co tygodnia.“

„Do kiedy? Czy to wytrzymam?

Wcierniosty w każdym siedzi!“

„Będziesz mi pokutował

Aż do następnej spowiedzi.“

„Więc przyjdę, księżuniu, jutro,

Bo nie chcę tygodniami

Plamić mej duszy: wiadomo,

Że grzech śmiertelny plami.“

Sigue explorando

Por su autor
Jan Kasprowicz · 360 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Słowacki (Kasprowicz)Stary, czarny krzyż →

Expediente

Autor
Jan Kasprowicz
Título
Spowiedź (Kasprowicz, 1926)
Lengua
polaco
Época
Vanguardias / s. XX
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-spowiedz-kasprowicz-1926--jan-kasprowicz-9bf3fb
Cita recomendada
Jan Kasprowicz, «Spowiedź (Kasprowicz, 1926)», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-spowiedz-kasprowicz-1926--jan-kasprowicz-9bf3fb.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.