Synu mój! słusznie się zły człowiek śmierci boi,
Ale się jej dobremu lękać nie przystoi;
Bo zły mniema, że wszytek już na wieki ginie,
A dobry prawie wtenczas do portu przypłynie.
I ty mej śmierci nie płacz; mnie się dobrze dzieje,
Takem bojaźni próżen, jako i nadzieje;
Łaska pańska nademną; ty mię nie wydawaj,
A cnoty naśladować synu! nie przestawaj.
Cnocie niebo zapłata i wieczne wesele;
W rozkoszach świata tego źle pokładać wiele;
Wszytko to jako trawa czasu swego minie,
Ale sława pocziwa i po śmierci słynie.
O tę się synu! staraj, wszelakim sposobem,
A wdzięczniej mi uczynisz, niż byś nad mym grobem
Płakał w dnie i w nocy; to wiedz: kto do nieba
Dostał się raz, tego już płakać nie potrzeba.