Synu móy, słusznie się zły człowiek śmierci boi,
Ale się iey dobremu lękać nieprzystoi:
Bo zły mniema, że wszytek iuż na wieki ginie,
A dobry prawie w ten czas do portu przypłynie.
I ty mey śmierci nie płacz: mnie się dobrze dzieie,
Takem boiaźni próżen, iako i nadzieie.
Łaska Pańska nademną: ty mię nie wydaway,
A cnoty naśladować synu nie przestaway.
Cnocie niebo zapłata, i wieczne wesele;
W roskoszach świata tego źle pokładać wiele.
Wszytko to iako trawa czasu swego minie:
Ale sława poczciwa i po śmierci słynie.
O tę się synu staray wszelakim sposobem,
A wdzięczniey mi uczynisz, niżbyś nad mym grobem
Płakał we dnie i w nocy: to wiedz, kto do nieba
Dostał się raz, tego iuż płakać niepotrzeba.