Już i Strzelcy przeciągnęli i Ułani przelecieli
Pozwól pozwól Matko miła bym Ułanów dogoniła!
Ah! nie rzucaj Matki dziecię
Któż ci ślubny wianek splecie
Chleb żołnierski zlany łzami
Czyż nie lepiéj między nami?
Czyż nie lepiéj między nami?
Moim wiankiem wiatr powieje, chłodna rosa go obleje
Pozwól pozwól Matko miła bym Ułanów dogoniła!
Gdy Ułani nas przedzielą
Cóż tam będzie twą pościelą
Jakie będzie twe okrycie
Jakie jadło jakie życie?
Jakie jadło jakie życie?
Na zielonéj w polu trawie noce prześpię dnie przebawię
Rosa pościel mi uwije, a mgłą siną się nakryję
Rosa pościel mi uwije, a mgłą siną się nakryję.