Indyk, na wiosnę, chodząc po dworze,
W szczególnym jakimś humorze,
Czy usłyszał głos flecika,
Czy tkliwą piosnkę słowika,
Czy kto zagwizdał wesoło,
Zaraz ogon rozpostarł i postać napuszył,
I poważnie tupcząc wkoło,
Swém głośném szułdy bułdy każdy ton zagłuszył.
— Cóz to waszmości się stało? —
Zdziwione ptastwo pytało.
— Co mi się stało? rzekł dmąc się z szelestem,
Recenzent jestem. —