Na równinach spią błękity,
Z nieba spływa szary chłód,
Daléj widać Karpat szczyty,
Jak bałwany morskich wód.
Z nich wysunął księżyc lica,
Szczérozłota jego twarz!
Coraz więcéj gwiazd oświéca,
Jak świątynię poziom nasz!
W dali księżyc jest od świata,
I daleko gwiazdy są!
Z dali miga szczęścia chata,
Wiecznie pragniem wstąpić w nią!