Wskróś mię słota przemoczyła,
Zaświéciło przecięż słońce,
Tęcza wstęgi rozpuściła,
Poza wzgórek zwiésza końce!
Co tu pereł na dolinie,
Jaka luba stoi chata!
Dym błękitny z dachu płynie,
I pod niebo zwolna wzlata!
Lecz daleko od téj ziemi,
Moja piękna okolica;
Za górami błękitnemi,
Tam zwrócona ma źrenica!
Zaczém wejdę w drogie progi,
Nieraz burza mnie dogoni,
I ustaną może nogi,
I wypadnie laska z dłoni!