Oto wisi z czoła skały
Pośród nagich dzikich gór,
Czorsztyn niegdy tak wspaniały,
Teraz powalony mur!
Nad nim księżyc z chmury błyska,
Przeciw niego czarny las,
A pod lasem są urwiska,
Rzéka bije w jasny głaz.
Za Dunajcem murowany
Stoi z dumą obcy gmach,
Białe jeszcze jego ściany,
Nie podarty wichrem dach.
Bo nasz ogrom przy piorunie,
Popod samém niebem stał!
Chociaż cały w gruzy runie,
Wieczną sławę będzie miał.