Nie ma świat nic trwałego: a to barzo grzeczy,
Jaki liścia, taki iest rodzay i człowieczy.
Ale rzadki, coby tę powieść Homerowę,
Przypuściwszy do uszu, wlepił sobie w głowę.
Bo każdego swa własna nadzieia uwodzi,
A ledwie się z człowiekiem zaraz nie urodzi.
Póki zakwitła młodość stoi w swoiey mierze,
Lekka myśl, niepodobne rzeczy przedsię bierze:
O starości nie myśli, ani na śmierć pomni,
A w dobrym zdrowiu będąc choroby nie wspomni.
Szalony ludzki rozum, ani oni znaią,
Jako młodość, i żywot prędko upływaią.
Co ty wiedząc, bądź cierpliw do kresu żywota,
Strzegąc się, ile możesz, troski a kłopota!