CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaMaciej Kazimierz Sarbiewski

Maciej Kazimierz Sarbiewski · Barroco

Oda VI. Do Stefana Paca, podskarbiego litewskiego. Wyrzuca rycerstwu przepych rynsztunków

polaco

Złota brzękotka, płaszcz z purpury

Nie doda hartu waszej zbroi;

Wdziewać brylanty, sute sznury,

Wojackim piersiom nie przystoi.

Głowa żelazem przyodziana

Poco piórami jeszcze mży się?

Poco ta kita rozczochrana

Na niedołężnym drga kirysie?

Nie będą straszne dla nikogo

Przyłbice ptasiem pierzem wzdęte;

Na jedno tylko służyć mogą:

Żarłocznym sępom za przynętę.

Kule z warkotem świszczą w dali,

Grzmocą rusznice, oto słyszę,

Gromem, piorunem działo pali,

Błyszczą się włócznie i bardysze.

Na nic tu kita nie wystarczy,

Na nic grzechotka brząkająca,

Na nic ten polor, lustr na tarczy,

Po której biega połysk słońca.

Kołczanem wrogi się nie zgniotą,

Gdy tępa strzała, zła cięciwa.

Porzuć błyskotki, porzuć złoto,

Niechaj ci ramion nie skowywa.

Ucz się, jak władać twojem łonem,

Jak użyć serca, ręki, stali;

Będziesz trójcielnym Geryonem,

Że i sam Herkul cię nie zwali,

Ni Mimas groźny i pochmurny,

Ni Stratenelus, olbrzym duży.

Strój zaniedbany, hełm bezpiórny

Twarzy rycerskiej pięknie służy.

Gdy twarz wyżółkłą przez swawole

Barwi rozkoszy wychowanek,

Piękniejsza kresa, co na czole,

Bo to wczorajszej bitwy wianek.

Kita rycerzem nie uczyni,

Nie wzmocni szyi sznur korali.

Bo jaźń i Przestrach gdzieś w jaskini

Najpierwszą zbroję wykowali,

Najpierwszą tarczę młot ten samy

Na gór Cydońskich wykuł szczycie;

My głupio głowę przykrywamy,

By choć na chwilę przewlec życie.

Lecz śmierć, co zda się na uboczu,

Pilnuje człeka okiem żmije,

I promieniami chciwych oczu

Zatrute żądło w pierś mu wbije, —

Wbije powoli i nieznacznie,

Bo słabe miejsce okiem strzyże.

Kiedy się człowiek zbroić zacznie,

Kiedy chowamy twarz w wizyrze,

Kiedy drży tarcza niespokojna,

Najprędzej pod pociskiem pęknie.

Dzielnego męża sama wojna,

Sama przygoda się ulęknie.

Gdy Hektor pod murami Troi

Żelazne greckie łamał siły,

Gdy cisnął grot źrenicy swojej,

Same się losy ukorzyły.

Mąż od złych losów nie umiera,

A jeśli padnie od boleści,

Śmierć wyprowadzi bohatera

Na złotą drogę świętej części.

Gdy zejdziesz z wojowniczej błoni,

Los w ciebie grzmotnie najdogodniej,

A śmierci droga się odsłoni,

Którędy chciałeś umknąć od niej.

Sigue explorando

Por su autor
Maciej Kazimierz Sarbiewski · 77 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Oda VI. Do Kw. Delliusza, — nie przykładami narodu, lecz rozumem życie nasze kierować winniśmyOda VI. Pochwały Franciszka Barberiniego →

Expediente

Autor
Maciej Kazimierz Sarbiewski
Título
Oda VI. Do Stefana Paca, podskarbiego litewskiego. Wyrzuca rycerstwu przepych rynsztunków
Lengua
polaco
Época
Barroco
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-oda-vi-do-stefana-paca-podskarbiego-litewskiego--maciej-kazimierz-sarbiewski-470995
Cita recomendada
Maciej Kazimierz Sarbiewski, «Oda VI. Do Stefana Paca, podskarbiego litewskiego. Wyrzuca rycerstwu przepych rynsztunków», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-oda-vi-do-stefana-paca-podskarbiego-litewskiego--maciej-kazimierz-sarbiewski-470995.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.