O Delliuszu! gdy nas chętka mami
Kierować życie gminnymi szlakami,
Sromotnie błądzim, — bo tu cnota zdala,
Ona się w tłoku ulicznym nie wala
Im częstszym droga wydeptana śladem,
Tem rzadziej z cnoty spotkać się przykładem;
Bo zwykle błędni, chodząc za błędnemi,
Bite gościńce torują po ziemi.
Gmin nierozumny trafunkiem się rządzi,
Sam siebie nie zna i drogi, co błądzi,
On nie ma celu, on chodzi dokoła,
Bo inni chodzą, bo go motłoch woła,
Bo ścieżkę widzi, — gdzież tu myśli czyje?
Kto własnem sercem, własnem życiem żyje?
Ślepy ślepego po bezdrożu wiedzie,
Ciemna czereda przodkuje czeredzie.
Helikon święty i Parnas z wawrzynem
Wyniósł me drogi wysoko nad gminem,
Z tej wysokości naokoło widne
Błędy człowiecze i klęski ohydne.
Patrząc ze wzgórza na nizkie wybrzeże,
Niebezpieczeństwo dalej się postrzeże,
Gdy szkoły innych zdala widzieć mogę,
Biorę dla siebie zbawienną przestrogę.