O, nie sądź, bracie, że świat jest szynkownią,
Gdzie drogę trzeba torować do beczki
Pięścią.Pięścią, pazurem i źrećżreć, pić, jak inni;
Patrzeć zdaleka szkalnemi oczyma,
Mdleć i połykać o głodzie swe śliny,
Ściągnąć żołądek, co w dreszczach dygoce...
O, nie sądź, bracie, że świat jest szynkownią...
O, nie sądź, bracie, że świat nasz jest giełdą,
By mocny słabym, zbir zacnym handlował,
By od dziew biednych kupować ich hańbę,
Od niewiast mleko z piersi, mózg od mężczyzn,
Od dzieci uśmiech niewinny, — co bywa
Nieczęstym gościem na licu dorosłych...
O, nie sądź, bracie, że świat nasz jest giełdą...
O, nie sądź, bracie, że świat dzikim lasem
Dla wilków, lisów, rabunku, oszustwa;
Niebo zasłoną, by Bóg nie zobaczył;
Że mgła jest, by nam na ręce nie patrzeć,
Ziemia — by wessać krew ofiar przemocy...
O, nie sądź, bracie, że świat dzikim lasem.
Świat nie jest karczmą, ni giełdą, ni lasem:
Wszystko się mierzy i wszystko się waży;
Ni łza, ni kropla jedna krwi nie ginie,
Nie gaśnie próżno ni jedna skra w oku.
Łzy rzeki tworzą, z rzek powstają morza,
A z mórz potopy i z iskier pioruny...
Nie sądź, że niema ni sądu, ni sędziów...