CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaStanisław Wyspiański

Stanisław Wyspiański · Modernismo

Legion — Scena VIII

polaco

SCENA VIII

O patrzcie, zaszedł na groby;

po grobach, cmentarzach szuka;

żałobny wieniec na skroni,

stroje żałoby.

Syn Słońca, zaszedł na groby;

szuka czego u zapadłych cmentarzy,

szuka czego u obcych ołtarzy,

czemu bierze na się strój żałoby

i żałobny wieniec do skroni

od trumien próchno mu dzwoni;

dawniej, ze Słońcem u skroni,

zapalał ognie ołtarzy

u leśnych kamiennych stołów, —

o lato słonecznej pogody! —

oto Słońce wlecze do padołów

dawniej u litewskich rozdołów

śpiewywał w rusalne gody, —

o młody, weselny młody,

odbiegłeś od litewskiehlitewskich rozdołów

dawniej na świątalne gody

szedł w mroczne ostępy leśne,

weselniki pozdrawiał rówieśne, —

o młody, weselny młody,

odbiegłeś weselnych rówieśnych,

odbiegłeś Godów leśnych,

odbiegłeś kamiennych stołów

O patrzcie, Słońce w grób wiedzie,

do krzyża rwie się spragniony,

szaleństwem Krzyża szalony

o patrzcie, On stoi na przedzie,

on przed wszystkimi narody,

on z chorągwią w dłoni, on chorąży

Szaleństwem krzyża szalony,

do krzyża rwie się spragniony,

po śmierć niechybną dąży

O Słońce, palący Boże,

zapalisz łuny czerwone,

zapalisz łuny ogniowe.

Cierniowy bierze wieniec na głowę;

o patrzcie do krwi się rani,

śmiertelne przewodzi rycerze,

szaleństwem krzyża szalony,

po śmierć niechybną dąży

O Słońce, słońce gromowe!

przybędziesz w łunach czerwonych,

przybędziesz w złotych piorunach

spalić krzyżem opętanych,

szaleństwem krzyża szalonych;

przywalić popiołu mętem

kościoły, kolumny Romy.

O Swiatło, daj znak widomy,

przybądź w czerwonych łunach,

słowem wezwane zaklętem.

O Słońce, Słońce gromowe!

Przybądź w czerwonych łunach!

Swietli nam głowy czerwienią!

Swietli nam ciało tęczami!

ten, co był nasz, co był z nami,

w śmiertelnych przyodzian całunach.

O Słońce, spal go w piorunach.

O Słońce, Słońce gromowe,

przychodzisz w ogniowych łunach.

(z okien przeciwległych padają szerokie

pasy promieni zachodzącego słońca).

Zawijcie złote promyki

na gęśle, lirenki kręćcie;

grajcie i gędźcie,

zagrajcie na słonecznych strunach

lete jego lubione muzyki

litewskich chat,

świteźnych wód,

z tych jego młodych lat,

jak was opuścił i rzucił

a wy za nim od Switezi tu śli, —

i ten śmiech i te łzy…

i ten ogień co jeszcze tli,…

Opuściłeś nas i porzucił

a my od Switezi za tobą tu szli

a my z tobą płakali,

gdy serce chorzało,

my z tobą radowali,

kiedy serce się śmiało

a my za tobą od Switezi tu szli,

od Płużyn ciemnego boru.

Ty nas znasz, tyś jest nasz,

czekamy żebyś wrócił.

1. Porzuć krzyż, odrzucaj znamię trwogi

2. ty nas znasz, tyś jest nasz,

przypomnij Jasne Bogi

1. Jasne Bogi złoto-kłose

w złotych wieńcach zbóż

przez łan złoty idą bose.

2. A przed niemi, a za niemi

idą dziewki lnianowłose;

każda niesie miodu kruż.

3. Przez łan złoty idą bose

a przed niemi, a za niemi:

Jasne Bogi złotokłose

w złotych wieńcach zbóż.

Porzuć krzyż, widziadło wiecznej męki;

kłos źrały weź do ręki;

porzuć trwogę i lęki.

Przecz chcesz na krzyż wieść lud

Od świteźnych wćdwód

wstanie dla cię cud

z błękitów jasnej toni,

gdy woda się rozedzwoni.

Sam płużański bór

zaszumi we wtór

a głos po łęgach goni.

1. Wróć, wróć ty nasz,

nas swoich znasz,

my tu za tobą śli

2. Wróć, wróć do chat,

do młodych lat;

tam ogień jeszcze tli.

3. Przypomnij czar

guślarskich wiar,

przypomnij szept od błoni,

powiewy brzóz,

szemranie łóz,

podziemny tentent koni.

4. Gdy Mendoga nie stało

eóżcóż pod ziemią zadrgało,

czy to Mendog król za łanią goni.

5. Gdy Mendoga nie stało, —

huf pod ziemią w róg dzwoni:

czy to Mendog król z tysiącem koni.

6. Przeminie czas,

przepłynie czas,

przeleci głos co dzwoni;

nie stanie cię,

ni twoich kras,

łzy jeno wichr przygoni.

7. Wróć, wróć ty nasz,

bo jeszcze czas,

my tu za tobą śli;

nas swoich znasz,

od młodych lat

tam ogień jeszcze tli.

Wróć, wróć do chat

8. Wróć, wróć do chat,

z nich wstanie cud

twych młodych lat

od Switeźnych, Switeźnych wód;

gdy woda się rozedzwoni

z błękitów jasnej toni,

sam płużański bór

zaszumi we wtór:

Król Mendog w tysiące koni

(słychać jakoby daleki tentent wśród szumu

organów).

9. Jedzie, jedzie,

tętni, dzwoni,

w tysiąc koni,

w tysiąc koni:

król Mendog,

litewski król Mendog od Trok!

10. poznajesz Mendoga króla,

dziergana na nim koszula;

dziergały ją dziewki kneźne

kraśne, dostojne, lubieźne.

11. Poznajesz Mendoga Pana,

zbroja na nim złocisto kowana;

kowali ją kowalowie,

kneziowi biegli sługowie.

12. Na koniu, od błoni

ktoś tętni, ktoś dzwoni,

jakowyś biegają rycerze.

Ktoś jedzie, ktoś dzwoni,

ktoś tętni, ktoś goni

w tysiące, tysiące koni.

Piorunie rozjaśnij mrok!

(piorun pada, Mendog ukazuje się, wjeżdżając

oknem kopuły na balustradę, do wnętrza).

I. Król Mendog!!

litewski król Mendog od Trok!

II. O Słońce, palący Boże!

o Słońce, Słońce gromowe,

Włady, rozwierasz przestworze

O patrzcie, patrzajcie dzieci

ku górze podniósł lice; —

patrzajcie, patrzajcie w oczy;

strzymajcie błyskawice;

niechaj w piorunowem świetle,

jak gwiazdy o krwawej mietle,

jawią się jemu Zwiastuny.

Oto ogień przystanął i świeci.

O dzieci, słuchajcie dzieci

spełniają się tajemnice;

oto z kościelnej czeluści

głos jego ku nam leci.

O Słońce, palący Boże,

we krwawych łunach,

pokrusz ciała, pokrusz kości

w jasnych piorunach;

powołaj do Nieśmiertelności.

O Duchu, daj znak widomy;

z krzyżem przeciw idący,

niech będę pozdrowiony.

Niewidzi, niewidzi Mendoga.

Zapatrzony w Boga, który kona.

W krzyżowego jeno patrzy Boga,

patrzy w krzyż.

Szaleństwem krzyża szalony

(biją dzwony na wieczorny Anioł-Pański).

Zgaśnij Słońce, zagaśnij Wielkości;

gaśnijcie, a kysz, a kysz;

dzwony, kościelne dzwony.

Niewidzi, niewidzi Mendoga,

Wielkość kona, Słońce kona;

gaśnijcie a kysz, a kysz,

dzwony, kościelne dzwony.

(Słońca purpurowe światło z nich ustępuje,

mroczy się a oni w mroku gasną; dzwony

biją coraz potężniejsze).

Sigue explorando

Por su autor
Stanisław Wyspiański · 91 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Legion — Scena VIILegion — Scena XI →

Expediente

Autor
Stanisław Wyspiański
Título
Legion — Scena VIII
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-legion-scena-viii--stanisaw-wyspianski-e596b6
Cita recomendada
Stanisław Wyspiański, «Legion — Scena VIII», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-legion-scena-viii--stanisaw-wyspianski-e596b6.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.