CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaJan Kasprowicz

Jan Kasprowicz · Vanguardias / s. XX

Księga ubogich — XL

polaco

XL

Pali się świat naokoło,

Niechże goreje, niech płonie,

Byleby tylko nam serce

Nie spopieliło się w łonie.

Byleby tylko te dymy,

Co z ziemi się kłębią umarłej,

Mózgu nam nie przyćmiły

I oczu nam nie wyżarły.

Byle ten huk i ten łomot,

Wątek straszliwej powieści,

Nie odjął nam władzy słyszenia,

Co za tą grozą się mieści.

Byleby tylko ratunek,

Z którym do ognia nas pędzą,

W kaleki nas nie przemienił,

Napiętnowane nędzą.

Albowiem walą się mury

Zwęglone pękają wiązadła,

Niejedna już na nas cegła,

Niejedna belka upadła.

I w tym zamęcie, w tych trzaskach,

W skrach, co nad nami rozbłysły,

Wydaje się nieraz, gubimy

Najpierwotniejsze zmysły.

Dar przyrodzony, przed wieki

Zawyrokowan w niebie,

Że człowiek, szukając skarbu,

Ma przed się szukać siebie.

Że świat posiadłszy dla duszy,

Umiłowane przestrzenie,

Gdzie łączą się dusz miljony,

Winien utrzymać to mienie.

A my, tak nieraz się zdaje,

Znamy dziś jedno li prawo:

Niszcząca gotowość wyrzeczeń

W sercu rysuje się krwawo.

Świadkowie, jak tłumy obłędne

Żar rozdmuchują lub gaszą,

Prawie tracimy świadomość,

Co w tem chudobą jest naszą.

Wtłoczeni w ciżbę krzyczącą,

Ledwie szepcemy nieśmiało,

Błagając, by chociaż cokolwiek

Z dobytku nam ocalało:

Choćby najwęższy opłotek,

Izdebka chociażby jedna,

Byleby miała gdzie spocząć

Zmęczona głowa biedna.

Byleby miała gdzie wyznać

Przy ostatecznej spowiedzi,

Jaki w niej bezład i jaka

Rozpacz w jej wnętrzu siedzi.

Snać wyżerają nam oczy

Czarne, kłębiące się dymy,

A któż to ma patrzeć z radością

Na nowe gmachy-olbrzymy?

Snać mózg się nam mąci w głowie,

A któż ma obmyślać plany,

Rozmierzać i liczyć, by dom nasz

Trwale był zbudowany?

Widać, że słuch nasz przygasa,

A któż to ma prawo słuchania

Tryumfalnego hejnału,

Co już z oddali podzwania?

Snać się nam serce spopiela —

Oby w sto słońc rozbłysnęło,

Bo któż ma ukochać po wieki

Swe własne, wieczyste dzieło?

Pali się świat... Niechże ginie

W tej strasznych skier zawierusze,

Byleby wyszły z niej cało

Nasze stęsknione dusze...

Sigue explorando

Por su autor
Jan Kasprowicz · 360 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Księga ubogich — XIVKsięga ubogich — XLI →

Expediente

Autor
Jan Kasprowicz
Título
Księga ubogich — XL
Lengua
polaco
Época
Vanguardias / s. XX
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-ksiega-ubogich-xl--jan-kasprowicz-f65217
Cita recomendada
Jan Kasprowicz, «Księga ubogich — XL», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-ksiega-ubogich-xl--jan-kasprowicz-f65217.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.