CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaJan Kasprowicz

Jan Kasprowicz · Vanguardias / s. XX

Księga ubogich — XLI

polaco

XLI

Rzadko na moich wargach —

Niech dziś to warga ma wyzna —

Jawi się krwią przepojony,

Najdroższy wyraz: Ojczyzna.

Widziałem, jak się na rynkach

Gromadzą kupczykowie,

Licytujący się wzajem,

Kto Ją najgłośniej wypowie.

Widziałem, jak między ludźmi

Ten się urządza najtaniej,

Jak poklask zdobywa i rentę,

Kto krzyczy, iż żyje dla Niej.

Widziałem, jak do Jej kolan —

Wstręt dotąd serce me czuje —

Z pokłonem się cisną i radą

Najpospolitsi szuje.

Widziałem rozliczne tłumy

Z pustą, leniwą duszą,

Jak dźwiękiem orkiestry świątecznej

Resztki sumienia głuszą.

Sztandary i proporczyki,

Przemowy i procesyje,

Oto jest treść Majestatu,

Który w niewielu żyje.

Więc się nie dziwcie — ktoś może

Choć milczkiem słuszność mi przyzna —,

Że na mych wargach tak rzadko

Jawi się wyraz: Ojczyzna.

Lecz brat mój najbliższy i siostra,

W tak czarnych żałobach ninie,

Ci wiedzą, że chowam tę świętość

W najgłębszej serca głębinie.

Ta siostra najbliższa i brat ten,

Wybrani z pomiędzy rzeszy,

Ci znają drogi, któremi

Moja Wybrana śpieszy.

Krwawnikiem zarosłe ich brzegi,

Łopianem i podbiałami:

Śpieszę z Nią razem, topole

Ślą swe westchnienia za nami.

Przystajem na cichych mogiłach,

Słuchamy, azali z ich wnętrza,

Jakiś się głos nie odezwie,

Jakaś nadzieja najświętsza.

Zboża się złocą dojrzałe,

A tam już widzimy żniwiarzy,

Ta dłoń swą na czoło mi kładzie

I razem o sprzętach marzy.

A potem, podniósłszy głowę,

Do dalszej wstając podróży,

Woła: „Miej radość w duszy,

Bo tylko radość nie nuży.

Podporą ci będzie i brzaskiem

Ta ziemia, tak bujna, tak żyzna,

Nią-ci Ja jestem, na zawsze

Twa ukochana Ojczyzna”.

Jakiś złośliwy złoczyńca,

Pszeniczne podpala stogi,

U bram się wije niebieskich

W rozpaczy człowiek ubogi.

Jakaś mordercza zaraza

Z głodem zawiera przymierze,

Na przepełnionych cmentarzach

Krzyże się wznoszą świeże.

Jakoweś głuche tententy

Wskroś przeszywają powietrze,

Kłębią się gęste chmurzyska,

Czyjaż to ręka je zetrze?

Jakaś olbrzymia rzeka

Wezbrała krwią i rozlewa

W krąg purpurowe swe nurty,

Zabiera domy i drzewa.

Jakoweś idą pomruki —

Drży niepoznana puszcza,

Dęby się groźnie ozwały,

Cóż to za moc je poduszcza?

A nad tą dolą — niedolą

Poranna nieci się zorza,

Na pieśń mą, Ojczyzny pełną,

Spływa promienność boża.

W mej pieśni, bogatej czy biednej —

Przyzna mi ktoś lub nie przyzna —

Żyje, tak rzadka na wargach,

Moja najdroższa Ojczyzna.

Sigue explorando

Por su autor
Jan Kasprowicz · 360 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Księga ubogich — XLKsięga ubogich — XLII →

Expediente

Autor
Jan Kasprowicz
Título
Księga ubogich — XLI
Lengua
polaco
Época
Vanguardias / s. XX
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-ksiega-ubogich-xli--jan-kasprowicz-49bbf2
Cita recomendada
Jan Kasprowicz, «Księga ubogich — XLI», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-ksiega-ubogich-xli--jan-kasprowicz-49bbf2.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.