CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaTomasz Kajetan Węgierski

Tomasz Kajetan Węgierski · Ilustración

Kozłowie

polaco

Obłąkawszy się od trzody,

Dwoje koźląt bez brody

I drobne mające różki,

Koło krętéj gdzieś tam dróżki

Młodą trawkę i mech blady

Gryzły bez żadnéj zawady.

A gdy słońce z uprzykrzeniem

Dogrzewało, ci pod cieniem

Krzaku, unikając nuży,

Piły wodę wraz z kałuży.

Choć nie miały w tym kąciku

Wybornego pastewniku,

Ani trawy zbyt rzęsistéj,

Ani wody przezroczystéj,

To im smakowało przecie,

Że ich żaden człowiek w świecie

Z téj małoważącéj paszy,

Ni wypędzi, ni wystraszy.

A co jest najbardziéj miło,

Ze wolno każdemu było

W téj tak niepodległéj doli,

Jeść, pić, spać, podług swéj woli.

Skończywszy w polu roboty

Chłop, chcąc sobie grodzić płoty,

Po chróst jechał raz w te krzaki,

Gdzie się kozły nieboraki

Pasły; gałązki nagina

I ostrą stalą ucina,

A kiedy już spore brzemię

Chróśniaków złożył na ziemię,

Usiadł sobie dać fujarę.

Wtém ujrzał koźlątek parę;

A było to owych czasów,

Kiedy i mieszkańcy lasów,

Jak my ludzie, teraz cale,

Mieli dar mówienia w dziale.

Chłop się więc do nich przymyka,

I taką mową potyka:

— „Co w tym chwaście i w tém błocie

Na słońcu, albo na słocie

Robić macie, mchy nie lube

Gryząc, i badyle grube?

Pójdźcie zemną, ja na strawę

Wydzielę wam bujną trawę,

W pogodę, czy w chwilę dżdżystą,

Mieć będziecie wodę czystą,

Burza wam źródła nie zmąci,

Ni się obcy kozieł wtrąci.“

Poruszony temi słowy

Młodszy kozieł, chcąc na nowy

Zmienić dawny sposób życia,

W nadziei lepszego bycia,

Tusząc, że go szczęście czeka,

Usłuchał zdradnego człeka;

I lubo mu stary gadał,

Że mając wolność, posiadał

Wszystko dobro, nie dał wiary

Temu co mu mówił stary;

Lecz za chłopem szedł w te strony,

Gdzie go czekał ogrodzony

Kawał pola, a tam za to

Łąkę zastał dość bogatą,

Podstatkiem czystéj wody,

Dla napoju i ochłody.

Tam nużą drogi strudzony,

Chciał zasnąć uspokojony.

Widząc dzieci gospodarza

Że im się zabawka zdarza,

Tłukły mu kamieńmi boki,

By im przez kij robił skoki.

Cierpiał to kozieł ubogi,

Lecz gdy wziąwszy go za rogi,

Chciały na nim jak na koniu

Korwety stroić po błoniu:

Pozrucał jeźdźce niezdolne.

A wnet chłopięta swawolne

Na kozła się skarżą z płaczem

Ojcu, a ten mu korbaczem

Boki srodze osmarował.

Wtenczas dopiero żałował

Koziełek, łzy tocząc hojne,

Że miejsce rzucił spokojne,

Gdzie niepodległy nikomu,

Używał z wolnością, co mu

Los opatrzny mieć pozwolił.

Tam go żaden nie niewolił,

Nie służył żadnemu panu:

Radby do dawnego stanu

Znowu wrócił; lecz nie można,

Zewsząd straż czuje ostrożna.

Tak ten, co spokojne bycie

I wolne, ubogie życie

W niepewne szczęście zamienia,

Radby do dawnego mienia

Wrócił, niewolą zgnębiony;

Cóż? kiedy powrót zamkniony!

Sigue explorando

Por su autor
Tomasz Kajetan Węgierski · 113 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Kolaska (Węgierski, 1888)Kraska i Sroka →

Expediente

Autor
Tomasz Kajetan Węgierski
Título
Kozłowie
Lengua
polaco
Época
Ilustración
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-kozowie--tomasz-kajetan-wegierski-4b270e
Cita recomendada
Tomasz Kajetan Węgierski, «Kozłowie», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-kozowie--tomasz-kajetan-wegierski-4b270e.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.