Kędy gaik był bogaty
W gęste cienie, w wonne kwiaty;
Tam na drzewie Kraska siadła.
Przyleciała ptaków siła,
Stara Sroka w tym przypadła,
I wnet ptaki rozpędziła.
Kraska została z bojaźni,
Sroka zaczyna kazanie:
Prawdę powiem dla przyjaźni,
Nieprzystoi w naszym stanie
Ażeby zaś młode Panie
Tak z gachami obcowały,
Świat się gorszyć musi cały:
Przeciw temu Bozkie prawa,
Nawet ptasze; dobra sława
Zwykła się tym bardzo mazać.
Za co się ze mną pokazać,
Nie waży ptaszyna żadna?
Boś ty brzydka, a ja ładna.
To wyrzekłszy Kraska, pędzi;
A Sroka tam jeszcze zrzędzi...
Za przykładem starej Sroki
Co chcą sobie niechaj prawią
To ich żywiół, nasze kwoki,
A młode się niechaj bawią.