Hej — czerwienią się liście, czerwienią,
co upadły na ziemię jesienią...
hej — czerwoneż liście tej jesieni —
krew się na nich przelana rumieni!...
Przyoblekło się niebo chmurami
ponad ziemią szeroką i długą —
liczko łzawą zasnuło szarugą,
rozpłakało się w górze nad nami! —
Szumią w polu na wichrze drzewiny —
hej — jak rzewnie zawodzą nad strugą...
ni to tęskne wołanie dziewczyny,
ni to matki westchnienia żałosne,
za żołnierzem, co odszedł na wiosnę
i już więcej nie wróci — jedyny!...
Przyjdzie wiosna, zzielenią się łany —
słońce złotą rozśmieje pogodę
na gałązki rozkwitłe i młode,
na zarosłe trawami kurhany...
I jaskółki tu zlecą na wiosnę
i drzew wrócą poszumy radosne —
Jeno sercom nie zmieni się dola —
jeno żołnierz nie wróci już z pola...
Piotrków, w listopadzie 1915. r.