CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaAndrzej Zbylitowski

Andrzej Zbylitowski · Barroco

Epitalamium VI

polaco

Melpomene, co swego w ślicznym Helikonie 165

Apollina całujesz kędzierzawe skronie

I słuchasz jego wdzięcznych strun w parnaskim cieniu

I głosu uciesznego przy chłodnym strumieniu,

Życz sarmackim poetom teraz łaski twojej,

Żeby mogli wysłowić cnoty paniej swojej 170

I zaśpiewać przy lutni, nie jako Mars srogi

Bitwy zwodzi i jako ludziom czyni trwogi,

Szykując krwawe wojska we zbroję ubrany,

Z Belloną niespokojną społem siejąc rany, —

Lecz tak, jako Cynthius w Parnazie wysokiem 175

Z wami śpiewa nad chłodnym hipokreńskim stokiem,

Gdy o sprawach wspomina nadobnej Latony

I o dziwnych miłościach niebieskiej Junony:

Jako córę nadobną wziął Inachusowi

Jowisz, której kazała potem Argusowi 180

Juno strzedz stookiemu; jako przez szeroki

Z Europą przepłynął morski bród głęboki.

Wspomnicie jeszcze, jako tenżeto z chłopięciem

W postawie orlej leciał w niebo, to łabęciem

Przypłynął do nadobnej Ledy ku brzegowi, 185

Drugi raz był podobny złocistemu dżdżowi,

Gdy na fartuch kroplami padał drogotkany

Urodziwej Danai, pod dachem trzymany;

Zaś się w obłok odmienił, a mgłą piękne lice

Zasłonił, i tak oknem wleciał do łożnice; 190

Czego się ważył Jazon, gdy do Kolchu płynął

Po złotą owcę w nawie, a jednak nie zginął,

Bo go życzliwa Wenus wnetże ratowała,

Ona mu męstwa, ona i serca dodała,

Że i dziewkę królewską wziął i runo drogie: 195

Sama królewna smoki (co go strzegli srogie)

Uspiła, iż bezpiecznie z nią jachał w swą drogę,

A ojcu żałosnemu uczyniła trwogę

I smutek, bo i skarby i sama mężnemu

Zwierzyła się od ojca Jazonowi swemu. 200

Wspomnicie, jak Leander piękną Herę swoję,

I Achilles serdeczny, co spustoszył Troję,

Miłował naprzedniejszą w gładkość Bryzeidę,

I Demochoon tracką nadobną Philidę;

Jako sobie poczynał króla ateńskiego 205

Mężny syn pięknej Aetry, kiedy kreteńskiego

Króla córę jedyną wziął w okręty swoje,

Przeszedszy Labiryntu mylnego pokoje,

I co jedno Cypryda kiedy poczynała,

Bądź sama, bądź to swemu synowi kazała: 210

Tak na ziemi śmiertelnym ludziom, tak wysokim

W niebie bogom lub Nimfom na morzu szerokim.

To wy teraz łagodnym wierszem wspominajcie,

Poetowie, to na swych lutniach wygrawajcie,

Słowieńscy muzykowie, i głosy wdzięcznemi 215

Rozweselcie królewskie goście dzisia swemi.

A ty przedsię nie próżnuj, Bromie wesoły,

Obchódź koleją wszytkich gości zacnych stoły,

Dodając dobrej myśli, i słodkiej jagody

Co nawięcej każ nosić a ten orszak młody 220

Wywodź w tańce; a niechaj przy królu pieszczony

Z sajdaczkiem blisko stoi wnuk pięknej Diony.

Sigue explorando

Por su autor
Andrzej Zbylitowski · 17 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Epitalamium VEpitalamium VII →

Expediente

Autor
Andrzej Zbylitowski
Título
Epitalamium VI
Lengua
polaco
Época
Barroco
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-epitalamium-vi--andrzej-zbylitowski-77e060
Cita recomendada
Andrzej Zbylitowski, «Epitalamium VI», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-epitalamium-vi--andrzej-zbylitowski-77e060.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.