Kiedyby ściany te mówić umiały,
W te by cię słowa prawie przywitały:
Ubogie ściany, złota-ć my nie mamy,
Ale cię pocztą takową witamy,
Aby-ć Atropos przędze przedłużyła, 5
A targać nici twej się nie spieszyła.
Póki to niebo sta lat nie przetoczy,
Niech cnej ojczyzny patrzą na cię oczy,
Której ty stoisz za wieniec różany,
Uganiając się po polach z pogany, 10
Nie ważąc gardła, niewczasu żadnego:
Znać, żeś jest synem ojca cnotliwego.
Ubogie ściany, choć złota nie mamy,
Toć winszowanie teraz oddawamy:
Wiarę swą przy tym, którą-ć tak będziemy 15
Długo trzymać, aż w proch się obróciemy.