CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaTomasz Kajetan Węgierski

Tomasz Kajetan Węgierski · Ilustración

Do Nakwaskiego (O pożytku nie mienia)

polaco

Dziękuje tobie, mój panie Nakwaski,

Żem się zabawił wczoraj z twojéj łaski,

Bo ci się przyznam, że chociem nie letki,

Z tém wszystkiem lubię wino i kobietki.

Lecz na nieszczęście, niełaskawe losy

Dawszy gust pański, usunęły trzosy.

Przy miernéj jednak nie rozpaczam doli,

I milczeć zwykłem, choć mię coś zaboli;

Wolałbym prawda ja tak jak i drudzy,

Których być musim uniżeni słudzy,

Na giętkich prętach, w angielskiéj karecie,

Sześciu kucami wiatr pędzić po świecie,

Albo na dzielnym Turczynie zawodzić,

Bo zawsze lepiéj jeździć niżli chodzić;

Ale coż robić mój kochany bracie?

Jedni się w zamku, drudzy lęgną w chacie.

Nie wszystkich równie natura obdarza,

Nie nam to pierwszym nieszczęście się zdarza.

Ubóztwo czasem na dobro wychodzi,

I zbytek w ludziach często głupsta rodzi;

I stan ubogi godzien jest zawiści,

Ma i on swoje nad inne korzyści:

Nie będziem szaleć, bo nie mamy z czego,

Lecz też nikt błędu nie wskaże naszego.

Patrzaj, ów książę, panek zawołany,

Jaką ma sławę i jak jest wyśmiany!

Czemu? bo liczne dziedzicząc zagrody,

Życie prowadzić musi podług mody;

Przeto z konwiktu pobiegł do Paryża

I tam to naprzód zgrał się do halérza;

A chociaż jeszcze nic nie znał w swym kraju,

Musiał tam jechać przecie dla zwyczaju,

Bez doświadczenia, nauki, rozsądku,

Utracił honor z połową majątku.

Powrócił nazad, jakoż nie bez zysku,

Przywiózł gryz w kościach a nędzę na pysku.

Wzgardził ojczyzną i z niéj się naśmiéwa,

A w gnieździe własnem z wstydem przemieszkiwa.

Tak więc, dobrego plemię patryoty,

Stał się wyrodkiem narodu i cnoty.

Fortuna ludzi zwyczajnie odmienia

I śmieszne w głowie roi ułożenia:

Widzisz z owego co się stało teraz,

Co z nami chodził i przesiadał nieraz,

Jak posłużyły dubieńskie kontrakty,

Innemi zaraz zaczął stąpać takty,

Skoro się przeniósł z bruku do karety,

Stroi narowne jak rumak korwety,

Jak się nadyma z swojéj karyolki,

Śmiałem się ongi, aż mię sparły kolki.

Głowę na karku jak orzeł kieruje,

Nikogo nie zna, choć się przypatruje.

O równych nie dba, a niższych nie widzi,

Nie pomnąc na to, że z takich świat szydzi.

Chwała bądź Bogu, że mamy niewiele,

I z nas by może drwili przyjaciele.

Któż wie mospanie, czyby przez pieniądze

I w nas się inne nie wznieciły żądze?

Możeby i my posiadając zbytki,

Pańskiéj próżności stawiali przybytki,

Może by i my skarby tkali w mury

I mniéj potrzebne wznosili struktury,

W których na pozór uboga prostota,

A wewnątrz zbytki i rozpusta złota.

Może by i my z kaprysu lub z mody

Wspaniałe chcieli wystawiać ogrody,

Wyspy cypryjskie, mruczące fontanny,

W nich labirynty, świątnice Dyanny.

Wszyscyśmy ludzie podlegli odmianie,

Może by i my szaleli mospanie!

Bo któż dziś dobrze majątku używa?

Jeśli nie szumi, to w karty przegrywa;

A chociaż nędzarz od głodu umiera,

Któż na te jęki swój worek otwiera?

Lepiéj mieć mało, mierność cnoty cechą:

Można z pałaców śmiać się i pod strzechą.

Sigue explorando

Por su autor
Tomasz Kajetan Węgierski · 113 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Do Monitora (Bohomolca)Do Ogińskiego, Hetmana W. Lit. (Węgierski, 1888) →

Expediente

Autor
Tomasz Kajetan Węgierski
Título
Do Nakwaskiego (O pożytku nie mienia)
Lengua
polaco
Época
Ilustración
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-do-nakwaskiego-o-pozytku-nie-mienia--tomasz-kajetan-wegierski-5ac581
Cita recomendada
Tomasz Kajetan Węgierski, «Do Nakwaskiego (O pożytku nie mienia)», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-do-nakwaskiego-o-pozytku-nie-mienia--tomasz-kajetan-wegierski-5ac581.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.