Długoż masz o miłości! frasować me lata?
Czy podobno przed czasem chcesz mię zgładzić z świata?
Nie tegoć zasłużyły wdzięczne rymy moje,
Które od umarzłego morza imię twoje
Rozniosły aż do brzegu murzyńskiej granice,
Gdzie wieczny znój panuje i wieczne cieplice.
A ty mię za to zabij o rozbójca srogi!
Aby nie tylko Orfej wysławiając bogi
Był piorunem trozębym z wysoka przerażon,
Ale i ja od ciebie za swoję chęć skażon.
Jednak abo nie każda krwawa twoja rana,
Abo znośna niewola u wdzięcznego pana.
Takli ty chcesz, takli to niesie szczęście moje?
Niechcę przeć; mam czem cieszyć smutne serce swoje.
A ty przebóg nie zajźry; gniewli to twój czuję,
Łaskęli, niech do śmierci tę jednę miłuję.