Na swe złeś mię upoił mój dobry starosta!
Bo czegoś snadź nie wiedział, toć opowiem z prosta:
Mniemasz ty, że ja tobie kłaniam się dlatego,
Iżeś syn wojewody nie wiem tam jakiego;
Abo że się masz dobrze, a złota na tobie
I na tych dosyć widzę, które masz przy sobie.
Fraszka u mnie twe herby i wsi pełne kmieci,
Hańba (mówią Grekowie) bohaterskie dzieci;
A pieniądze takie są, że i źli je mają,
I co wiedzieć, jako ich drudzy używają?
Ale wiesz, co mię trzyma i garnie ku tobie?
To, iż przodków swych zostać masz za lekkość sobie,
A coś bóg dał z łaski swej, tem szafujesz bacznie
Służąc panu i rzeczy pospolitej znacznie;
Chudemi nie brakujesz; ale kto cnotliwy,
W jakimkolwiek bądź pierzu, temuś ty chętliwy —
To jest grunt; insze rzeczy, których się chwytają
Ludzie prości, jako dym wiatry roznaszają.