Który mój nieprzyjaciel i człowiek tak srogi
Trzymał cię po te czasy Jędrzeju mój drogi!
Kiedym cię ja najbarziej smutny potrzebował,
Abyś mię był w mym ciężkiem frasunku ratował?
Serce mi bowiem żarły troski nieuspione,
Jakie nieleda komu mogą bydź zwierzone.
By mi cię wżdy nakoniec odesłał był cało,
Nie takby mię nieszczęście moje frasowało;
Ale cię na żal więtszy tak do mnie wyprawił,
Że i serce i duszę przy sobie zostawił,
Co niewiem, jeśli czujesz; ale to czuć próżno,
Kiedy serce i dusza od człowieka różno.
Com się tedy nadziewał pociechy od ciebie,
To się sam cieszyć muszę zapomniawszy siebie,
A lekarstwa inszego nie wiem tej chorobie,
Jeno gdzieś zgubę stracił, tam jedź po nię sobie.
A tego się wystrzegaj, byś chcąc serca dostać,
Nie musiał tam nakoniec i sam potem zostać.