A cóż radzisz, Jędrzeiu (wszak mogę w twe uszy
Bespiecznie wszytko włożyć, co mi serce kruszy)
I sam iuż baczyć możesz, że moie posługi
U tey paniey nie ważne, które zna czas długi
I stateczne, i wierne: a kiedyby chciała
Prawdę mówić, rychley z nich cześć, niż lekkość miała,
Jakiem ia dary dawał? iakiem rymy składał?
A dziś mię wstyd: bom więcey, niż było, przykładał.
Równałem często iey płeć ku rumianey zarzy,
A ona karmną barwę nosiła na twarzy.
Chwaliłem iey niegodne chwały obyczaie,
Więc mi tęż mą nieprawdę fałszem dziś oddaie.
Przeto póki gniew świeży w mym sercu panuie,
Poki człowiek swą krzywdę i wzgardzenie czuie,
Ratuy mię iako możesz, a wyrwi z niewoli:
Nie wiesz iako niewdzięcnaniewdzięczna miłość w sercu boli.