CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaJózef Baka

Józef Baka · Ilustración

Dedykacya Piotrowi Dubińskiemu

polaco

Słońce estymy

Dla Polskiéy klimy,

Z różannéy strugi!

Samsonie drugi!

Centrum honorów!

Żywco autorów!

Przyym tę przypiśnie,

Co się umyśnie

Do nóg twych ciśnie;

A diabeł ani piśnie.

O! Hetmanie, na rydwanie,

Coś w ponsowym wiódł żupanie,

Do Trok latem

Z Maiestatem

Processyą.

W dzwony biią.

Za twym śladem ludzie śpieszą

Boso, w bótach, wozem, pieszo,

I łysiny,

Jak patyny,

I staruszki,

Jak garnuszki.

Ale, ale, ku twey chwale,

Za tém woyskiem szły wspaniale

Twe obozy,

Pełne wozy

Miodu, wódki,

Zapach słodki,

I kiełbasy,

I frykasy,

I wędzonki,

I pieczonki,

I iędory,

I ozory,

I kurczęta,

I pulmenta.

Bóg cię bronił iśdź przez lochy,

Gdzie czarownic sprosnych fochy!

Gdzie tańcuią

Z diabłów szuią,

Świéce gaszą,

Wiernych straszą,

Gdzie bazyliszek leży,

A kto nań tylko nabieży,

Wnet on podobny do kury

Zirknąwszy nań z ciemnéy dziury

Oślepi, ogłuszy,

Wywróci iak snopa;

I iuż niemczyków kopa

Tańcuie koło téy duszy,

Owo owo,

Nie drwi głową

Duszo święta, ni bezbożna

Bo tamtędy, iśdź nie można.

Tyś waleczny!

Nie był sprzeczny,

Z diabły koncept niebezpieczny

Minąwszy szatański młyniec,

Przez bity szedłeś gościniec,

Przez aury świeże,

Pod Trockie wieże,

Z mnogim twym ludem.

I sławne cudem,

Biłeś łbem progi,

Bez żadnéy trwogi.

Już chór skruszony,

Rznie w semitony

Swe antyfony;

Dmą miechy w dudy,

Szeptaią ludy,

W gęstym pokłonie,

Wznoszą się wonie.

Letnia i drobna,

Każda z osobna

Babka, Dziewica,

Trzepie się w lica,

Mołoyce, Jury,

Wąsy, fryzury,

Staią u kratki,

I swe niestatki

W skruszonym duchu,

Składaią w uchu

U spowiednika,

Pragnąc krzyżyka.

Po mszy, spowiedzi i po kazaniu,

Każdy myśli o śniadaniu,

Każdy swe oczy

Ku tobie toczy,

A obiadowa pora,

Nowy laur dla Promotora.

Téy sławy czuiąc pochopy,

Prowadzisz wszystkich do szopy,

Przy okrzykach wesołości,

Diabeł pęka od zazdrości.

Ty zaś z myślą czystą

Wznawiasz rzęsisto,

W cnéy alternacie,

»Do ciebie bracie!“bracie!«

O wesołości! szafarko nektaru,

Którego niebo z skąpego wymiaru,

Spuszcza po łócie na nasze padoły,

Mięszaiąc w cetnar licha i mozoły,

Któż teraz z ludzi zgadnie

Żeś iest w Hetmańskim puharze na dnie.

Pielgrzymko górnego gmachu!

Jam cię poznał po zapachu,

I nikt cię nie zoczy,

Aż puhar do dna wytłoczy.

Już szmer radośny

W przódy słaby, potym głośny,

Ucinki, żarty

Humor otwarty,

Niewinne śmiechy,

Gry i uciechy.

Osiadły szopy strzechy,

Lecz diabeł przeklęty,

Którego męczą grzechy,

Skoroś ty poniosła pięty,

Do miodowego rozcieku

Namięszał diweldreku,

I brodą długiéy wiechy,

Pozmiatał twoich ze strzechy;

A na to mieysce posadził,

Którą z piekła wyprowadził,

Zwadę z długiemi zębami,

Nafryzowaną wężami,

W garści z kiiami,

Z zapuchłém okiem,

I chromym krokiem,

Toż przy niéy plotkę,

Czeczotkę

Nabożną, iak kotkę.

Więc każdy co łyknie,

Zmarszczy się i syknie.

Odchodzi mrucząc, roztrąca,

Zżyma się niechęć gorąca.

Wnet mayster Bartek do maystra Szymona,

»Co to waścina żona

»Cierpi do moiéy baby,

»I u Łukasza sąsiada

»Z przekąsem o niéy gada;

»Chcesz bym ci połamał schaby,»

To mówiąc Bartek,

Cisnął mu w oczy półkwartek.

W drugim kącie item.

Z szlachcicem Witem,

Przemówił się brat Antoni,

I porwali się do broni,

Szlachcic miał ślad oczywisty,

»Co ty półdiable z Jurysty,

»Przeymuiesz moie listy,

»Którem pisał do przyiaciół?»

I wnet go po uchu zaciął,

A ten patryarchalnie,

Jak go na odlew palnie,

Hrymnął o staie Szlachcic.

I tylko nogą chyc, chyc, chyc,

»Ratuy Panie liber Szyc,

»Bo ten srogi certamen

»Zrobi Szlachcicowi amen;

Szyc wnet z podróżnéy apteki,

Któréy ma pełne kieszenie,

Dobywszy mydlane leki

Wysmarował mu pół szczęki

I podniebienie;

Tyś Hetmanie biegł z buławą

Mitygować woynę krwawą.

A znaiąc te figle diable,

Wziąłeś w drugą rękę szablę;

Długoś rozwodził,

Aż nim uchodził,

I wrzawę tę pogodził,

A diabeł zły, że nie zaszkodził,

Wypłatał tobie sztukę,

Że miałeś potém kukę.

Słońce zaszło, padły mroki,

Każdy rzuca święte Troki,

Jeden rakiem,

Drugi kula,

Łeb z siniakiem,

Nos iak dula;

O Dubiński! niech Bóg strzeże,

Ledwoś minął święte wieże,

Kiedy cię kruki,

Czarne iak żuki,

Wypadłszy z chmury

Porwali do góry,

Jak wilcy iagnie

I posadzili w bagnie;

Lecz ty nieustraszony

Chociaż w błocie osadzony,

I za twe wielkie cnoty,

Straciwszy żółte bóty,

Patrzysz alić te kruki

Przemienili się w kaduki,

Nagie iak bizony,

Łby czarne w rogach,

Pazury na nogach,

Nos iak komma zakrzywiony,

Ac tandem z tyłu ogony.

Poznawszy więc że to diabli,

Jak nie dobędziesz szabli,

Jak nie zaczniesz żwawo

Machać w lewo i prawo,

Rąbać na krzyż

Wzdłuż, wszerz i wzwyż.

Widzą czarty,

Że nie żarty,

Zatrąbili głośne larum:

Zatrzęśli totum tartarum.

Wnet srogie larwy,

Różnych kształtów i barwy,

Wypadły e stagno

Okrzyczały całe bagno,

Czepiąc się na twym kołnierzu,

A tuś nam śmiały rycerzu!

Lecz ty odważny na ciosy,

Narąbawszy diabłów stosy,

Skończywszy bitwę wygraną,

Wracasz aż nazaiutrz rano.

Jak o tém głośno gadano,

Jak z ust twych własnych słyszano.

Ja zaś mówię, niechay żyie,

Komum miasto dedykacyie

Napisał tę długą chrie,

I z czyiego dzbana piię

Łask słodkich liczne dowody.

Co ma zawsze przednie miody,

I lipczyki i troyniaki

Nie żałuiąc ich dla Baki,

Czy w sobotę, czy w niedzielę.

Awięc u nóg twoich ścielę

Opus to oprawne w skórę

Cum humillimo operatore,

A twoie magna nomina

Niech późna proles wspomina.

Sigue explorando

Por su autor
Józef Baka · 38 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← CudzoziemcomDo czytelnika (Baka) →

Expediente

Autor
Józef Baka
Título
Dedykacya Piotrowi Dubińskiemu
Lengua
polaco
Época
Ilustración
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-dedykacya-piotrowi-dubinskiemu--jozef-baka-91ce0d
Cita recomendada
Józef Baka, «Dedykacya Piotrowi Dubińskiemu», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-dedykacya-piotrowi-dubinskiemu--jozef-baka-91ce0d.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.