Czas tak szybko naprzód bieży,
A ja z cicha w miejscu śnię;
Prąd się toczy coraz szerzéj:
On nie porwał przecież mnie!
Huk szalony w koło słyszę,
Czoła dębów wicher gnie;
Walczą moi towarzysze:
Głos ich próżno wzywa mnie!
Ja przeczekam gromy burzy,
Niech w powodzi ziemia schnie;
Gdy czas w locie skrzydła znuży,
Snadniej mety dobiedz mnie!
Niechaj przebrzmią czcze tartasy,
Rozum ludzki w błędach brnie:
Czas ma skrzydła — ale czasy
Te nie mają skrzydeł, nie!