CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaMichał Bałucki

Michał Bałucki · Modernismo

Cyganka

polaco

Cyganko moja, w jakiéj teraz stronie

Pędzisz ty życie, oplwane przez ludzi?

Może już ciebie moja pieśń nie zbudzi —

Może gdzie w lesie litościwe dłonie

Grobem bez krzyża przykryły twe ciało...

Lub może teraz z twoją bandą całą

Boso, w łachmanach, lękliwi lecicie,

Żebranym chlebem opędzając życie

Brudne, bez jutra — a na nędzę waszą

I psy szczekają i dzieci nią straszą.

A może teraz ty, jak sarna wolna,

Gonisz wiewiórki po lesie swawolna —

Potém zmęczona pod leszczyny cieniem

Leżysz, duszyczkę kołysząc marzeniem,

I patrząc w liście, co szumią nad tobą,

Wspominasz, jak się bawialiśmy z sobą,

Jak się poznalim. — Pamiętasz poznanie? —

W chmurne, deszczowe lipcowe zaranie

Psów mnie szczekanie obudziło; z trwogą

Wyjrzałem oknem — banda cyganów szła drogą

Prędko, jak gdyby przed swym nędznym losem

Gdzieś uciec chcieli — a urwanym głosem,

Dzikim, gdzie w prośbach przekleństwa się czają,

Żebrali po wsi! — Pomiędzy tą zgrają

Młoda cyganka u wrót naszych stała —

Tuląc się w brudny łachman z zimna drżała,

Wiatr włosy rozwijał, a oczy, co mokną

We łzach, wpatrzyła z prośbą w moje okno.

A gdym jéj przed dom wyniósł chleba kawał,

I przyszedł do niéj i nieśmiało dawał —

To tak się dziwnie cyganeczka mała

Czarnemi na mnie oczyma spojrzała,

Tak mnie urzekła, że cyganie poszli,

I już zginęli wśród leśnych zarośli,

A jam stał jeszcze, jak wrosły do ziemi,

I myśl i oczy leciały za niemi, —

I smutno było tak od tego czasu,

Żem do cyganki musiał iść do lasu. —

I za dni kilka byłem już z cyganką

Niby brat z siostrą; śmiechem, pogadanką,

Zabawą dnie nam mijały na prędce.

Czasem na szyje zarzuciwszy ręce

Szliśmy po lesie, patrząc się radośnie

Na figlujące wiewiórki po sośnie.

Czasem mi z ramion wydarła się ptakiem,

I za leszczyny lub ostrężyn krzakiem

Schowana „ku ku“ kukała ze śmiechem,

Rzucając na mnie to leśnym orzechem,

To jagodami. To znów przyskoczyła

Lekka i zwinna, jak wiewiórka czarna,

I na kolanach mi siadła figlarna

I białe ząbki w uśmiechu suszyła,

Albo śpiewała cygańskie piosenki,

Albo wróżyła przyszłość z mojéj ręki,

Jak to widziała u swéj staréj matki.

A zawsze strojna była w ziela, w kwiatki,

Któremi ciemne ozdabiała ciało —

A czarne oko jak węgiel błyskało; —

Więc cóż dziwnego, że od tego czasu

Wciąż do cyganki chodziłem do lasu. —

Raz po odpuście matki Boskiéj zielnéj

Szedłem do lasu w poranek niedzielny,

Niosąc dla mojéj leśnéj dziwożonki

Sznurek korali i lśniące pierścionki

Na podarunek. — Ona po zwyczaju

Czekała na mnie na okopie gaju.

Gdy mnie ujrzała, wybiegła na pole;

Lecz zamiast śmiechu na miedzianém czole

Był smutek u niéj — w oczach łez tak wiele,

Że w nich utonął mój śmiech i wesele. —

I rzekła do mnie: „Czekam na was panie!

Moi już poszli dziś o wczesném ranie

Do innnychinnych lasów — ja jeszcze’m została,

Bom się pożegnać panie z wami chciała“.

A gdy ku onéj przyszliśmy polanie,

Gdzie wczoraj jeszcze leżeli cyganie,

A dzisiaj tylko wypalona trawa,

I białych kości kilka; — ona łzawa

Podniosła z ziemi łachmany zebraczeżebracze —

— „Może was jeszcze kiéj panie zobaczę —

Może niedługo — żegnajcie tymczasem“ —

Wzięła kij w rękę i szła smutna lasem,

A jam szedł przy niej i w chłodnym drzew cieniu

Szliśmy, nie patrząc na siebie, w milczeniu. —

I czy to z drzewa zielonego rosa,

Czy to płakała cyganeczka bosa —

Nie wiem, lecz miałem powilżone dłonie.

A gdy ku onéj przybyliśmy stronie,

Gdzie brzózek kilka jest przy Bożéj męce,

Ona mnie wzięła jeszcze raz za ręce —

„Bywajcie zdrowi, ja prędzéj pogonię,

By dognać moich“. — A gdzie wy idziecie?

Pytałem z sercem ścieśnioném od bolu. —

„Miły paniczu! cygan — to wiatr w polu —

Nie wie, gdzie idzie i gdzie spocznie w świecie.

Gdzie lasu trochę, a w lesie swoboda,

I psów nie wiele, jałmużna i woda,

Tam jemu dobrze — tam jego mieszkanie

Na dni niewiele. — Bądźcie zdrowi, panie“. —

I popędziła w las za swymi czwałem,

I już jéj odtąd więcéj nie widziałem. —

1859 r.

Sigue explorando

Por su autor
Michał Bałucki · 70 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Cud (Bałucki)Czemuż ją kocham? →

Expediente

Autor
Michał Bałucki
Título
Cyganka
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-cyganka--micha-baucki-34ca9b
Cita recomendada
Michał Bałucki, «Cyganka», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-cyganka--micha-baucki-34ca9b.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.