Słońce pali, a ziemia idzie w popiół prawie,
Swiata nie znać w kurzawie:
Rzeki dnem uciekaią,
A zagorzałe zioła dżdża z nieba wołaią.
Dzieci z flaszą do studniey: a stół w cień lipowy,
Gdzie gospodarskiey głowy
Od gorącego lata
Broni list: za wsadzenie przyiemna zapłata.
Lutni moia, ty ze mną: bo twe wdzięczne strony
Cieszą umysł trapiony,
A troski nieuspione
Prędkim wiatrom podaią za morze czerwone.