CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaStanisław Wyspiański

Stanisław Wyspiański · Modernismo

Achilleis — Scena XVIII

polaco

Wracam, — — lecz jeszcze nie skończone dzieło,

dzieło zniszczenia.

Cyt. — Mówię za wiele.

Trzeba, by żadne serce nie pojęło

tego, co moja pomyślała głowa.

Spełniłem w noc to dzieło, dziś reszta się stanie.

Ujrzysz mnie jeszcze w niejednej przemianie.

Przyjm wszystko, jako rzecz znaną.

Niechaj ofiara krwi będzie gotowa.

Spieszno mi odejść. — Ty uświęcisz zgodę,

zgodę rzekomą.

Kłamać?

Tak w tej mierze.

Mnie teraz kłamiesz; — — że potrafisz, wierzę.

Otoś jest wolny. — — Oto twoje szaty.

Straż moja schwytała złoczyńce.

Pospieszysz w miasto dziś wieścią bogaty.

Witać cię będą, jako dobroczyńcę.

Wieczysty sojusz zawieram z Iljonem

i żem śmiał z Bogiem mórz walczyć żelazem,

boć Iljon święte miasto Pozejdona,

więc siedmiu zbrojnych sojusz święcę zgonem;

straszliwą śmiercią siedmiu zbrojnych skona.

Pozejdonową dziś kąpią kobyłę

w fal morskich słonej topieli.

Oto Pozejdon swą objawia siłę:

i ci, co z sobą na bój stanąć mieli,

krzywdy i straty głoszą za niebyłe,

by w zapomnieniu mir wieczysty wzięli.

Ustrój się godnie. W niezadługim czasie

powiedziesz Boga Centaura do grodu.

Tam oczekuje was Święto narodu.

Skąd wracasz — ?

Za nią ty odpowiesz.

Myślę, że była u kochanka.

Utopić.

Wracam od Pelidy.

Byłam go przestrzedz, — i zostałam.

Kto cię posełał?

Jego branka.

Więc w zamian wzięłaś jej kochanka.

Ogniami temi jeszcze pałam,

które mi dał w uścisku.

I przed czem byłaś go przestrzegać?

By się nie ważył dziś wybiegać

ni wozem, ani pieszo z bronią,

bo śmierć królować ma w igrzysku

i z tym orędziem sługi twoje

przez cały obóz gonią.

A żem została, chłostaj biczem,

Eros tu winę moją zmniejszy, — —

młodszy od ciebie i ładniejszy.

To nie on!

Wszystko mi to jedno.

Jeszcze ramiona jego czuję

i słowa, co mi szeptał.

Myślisz, by Achill miłość moją

na pierwszym dniu rozstania deptał?

A jednak cię trucizna truje

zazdrości; — nie dbam o złość twoją.

Jeźli to Achill był ten miły

co cię dziś gościł nocą

i jeźli twoich słów posłucha, —

powiodą cię doń sługowie.

O co rozumu przewagą

darmo się silą królowie:

żeś ty zdeptała jego ducha

powabem twego ciała.

Jeźli to Achill był ten miły,

co cię dziś pieścił nocą

i tulił do piersi nagą, —

to patrzeć ino, jak wybieży

we złotej swoich zbrój odzieży

i tegom ino chciała!

Czego?

By szedł przeciw twej woli.

Zginie!

A czyliż mu to zginąć pozwoli

tylu zbrojnych królów i mężów!?

Zginie, — bo dziś żaden z pomocą

nie wybieży i nie sięgnie orężów.

Niewolników to masz na smyczy?!

Skąd ten wrzask?

Gawiedź krzyczy.

Byłaś u niego?

Nie wiem u kogo.

Czy zastałaś samego?

Samego.

Czy był smutny?

Wielce zadumany.

Czy me imię wymówił?

Powtarzał.

Przez pierś gdy się obnażał,

wyryte miał w promieniach słońce.

Hektor walczy!!

Patrz, tam śmiertelni gońce!

Hektor pędzi złotego rycerza!!

W słońcu zbroje się świecą.

Trupy z wozu się walą!

Achilles!! Zbroja jego!

Gdzie lecisz?

Tam! Do niego!

Radość z tych oczu bije.

Niedoczekanie, byś mnie miał kochanicą.

Konie jakieś pędzą rzucone.

Ksantus! — Lecą w stronę namiotu!

Jak mnie wóz ten zabije

niech mnie z tym trupem spalą!!

Sigue explorando

Por su autor
Stanisław Wyspiański · 91 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Achilleis — Scena XVIIAchilleis — Scena XXV →

Expediente

Autor
Stanisław Wyspiański
Título
Achilleis — Scena XVIII
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-achilleis-scena-xviii--stanisaw-wyspianski-076745
Cita recomendada
Stanisław Wyspiański, «Achilleis — Scena XVIII», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-achilleis-scena-xviii--stanisaw-wyspianski-076745.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.