CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaMikołaj Rej

Mikołaj Rej · Renacimiento

Żywot Józefa — IIIb

polaco

III. b.
A to już będzie

ROZPRAWA TRZECIA,
jako Józef będąc w więzieniu sny wykładał,
jako ji podczaszy, co z nim siedział,
opowiedział królowi, i jako był przywiedzion przed
króla i potym ku jakiej zacności przyszedł.

ROZMÓWCE:
JÓZEF — PODCZASZY — WIEŻNY — PIEKARZ
CEKLARZE — KRÓL.

JÓZEF narzeka w więzieniu:
I cóż się wżdy już dalej
ze mną ma dziać nędznikiem?
3600I długoż tak na świecie
mam być tym męczennikiem?
I cóżeś wżdy tak we mnie
miły Panie baczył,
Żeś tak dziwnie me sprawy
3605z łaski swej przejrzeć raczył?
Abowiem bez twej wolej
i włos z głowy nie spadnie
Żadnemu, kiedy raczysz;
trefisz w to barzo snadnie...
3610Ja jeszcze doma będąc
niewinnym w swej młodości,
Użyłem na wszem dziwnie
aż i od swych srogości:
Właśni mię byli bracia
3615nieboraczka przedali...
Z onej słodkiej wolności
w wieczną niewolą wdali!...
Przedsiem jednak nad sobą
znał, panie, rękę twoję,
3620I w niewoliś okazał
nademną łaskę swoją...
Teraz zasię, co mi się
tu nowo przytrefiło,
O czym nigdy me serce
3625snadź było nie myśliło...
Co dziś za swą wiernością
ucirpieć muszę srodze!...
Lecz, iż spełna nadzieje
mam w Tobie, swoim Bodze,
3630Bo mi to wszytko smaczno
cirpieć i w tej niewoli,
Gdy co na mię przypada
według twej świętej woli...
A szkoda, iż by mię też
3635snadz tym Józefem zwano,
Gdyby we mnię tej cnoty
i z stałością nie znano.
A tak, gdyż to twa wola,
nic ja w tym niecknę sobie,
3640A wszytko w twa opiekę
już tam poruczam tobie...

HANO, podczaszy króla Faraonów, który też tam
siedział w wieży, mówi ku Józefowi,
usłyszawszy go narzekając:
3645Nie wiem, ktoś jest, lecz słyszę
Józefem cię zową:
I czemuż wżdy tak bardzo
trwożysz tak swą głową?
Zwłaszcza, iż się niewinnym,
3650jako mówisz, czujesz...
A czemuż się tak barzo
w przygodzie frasujesz?
Wszytkoć z czasem przypada
każdemu człowieku;
3655I któż tak zawżdy w szczęściu
pływa aż do wieku?
Nie byłby świat, ani żywot,
ale jakieś gody,
Gdyby na nas nie miały
3660przyść nigdy przygody.
A snadź bychmy ni Boga,
ani wstydu znali,
Jedno jako zwierzęta
po świecie bujali...

3665JÓZEF ku podczaszemu:
Słyszałem też to o tobie,
a snacieś podczaszy...
Prawda wżdy, jakoś teszno,
kogo szczęście straszy.
3670Chociaj będzie w niewinności,
lecz to dawno słynie,
I niejeden i niewinny
czasem marnie zginie.
A zwłaszcza jakie dziś marne
3675w ludzioch sprawy znamy,
Co pirwej przed nas przyniosą,
to za prawdę mamy.
Ano to wielki uczynek
sprawiedliwie sędzić,
3680Trzeba na to polnych szpiegów
kto w tym niechce zbłędzić.
Ale gdyż nie w naszej mocy
szczęście położono,
Musim przyjąć z dobrą wolą,
3685co przyniesie ono...

PODCZASZY cieszy Józefa:
A cóż czynić? bądźmy przedsię
wżdy dobrej nadzieje,
Gdy się szczęście z naszej nędze
3690do wolej naśmieje.
Przydzie ten czas, iż nam kiedy
wżdy stanie za szkodę,
A z tych przygód gdy wywiedzie
na miłą swobodę.
3695A tak to, co czas przyniesie,
już przymujmy wdzięcznie,
Wżdyć nas tak trapić nie będzie
już ta nędza wiecznie.
A już też w noc nie blizu,
3700więc się kęs przespiemy,
A co który przez sen ujrzy,
to sobie powiemy.

HANO podczaszy, rano wstawszy, mówi ku
Józefowi, a powiada mu swój sen:
3705Dobry dzień, panie Józef,
podobnoś czujno spał,
Bom słyszał, żeś się wczora był
barzo zafrasował...
Powiedz-że mi, coć się wżdy
3710w tej przygodzie śniło?
Aby nas i to jednak
po części cieszyło...
Jam widział gniazdo wina
śród pięknej winnice
3715Z którego wnet wyrosły
piękne trzy macice:
A z nich potyni nadobne
grona wyrastały,
A jam zrącz dzierżał kuflik
3720królewski nie mały,
W który-em z onych gronek
wino wyciskawał —
A potem swemu panu.
piciem z niego dawał.

3725JÓZEF sen wykłada podczaszemu:
Ty możesz mieć dobrą myśl,
a już bądź ist tego,
Że dasz iście królowi
picie dnia trzeciego;
3730Bo to ty trzy macice
pewnie znamionują.
A iścieć prędkie szczęście
na wszem obiecują.
A to już miej odemnię
3735iście pewne znamię,
A kiedy k temu przydziesz.
proszę, pomni na mię!...

ZOFAR piekarz, co też z nimi siedział, swój sen
powiada:
3740Mnie się zdało, żem nosił
trzy kosze na głowie:
We dwu mąkę, a w trzecim
wszytko, com piekł sobie,
Do którego rozliczni
3745ptacy się zlecieli,
A z onego koszyka
zobali, co chcieli.

JÓZEF piekarzowi sen wykłada:
To zły znak, że nad tobą
3750ptaszkowie latają...
A iście wiedz, iż ci ten
pewny znak dawają:
Niźli przydzie trzeci dzień
na gałęzi będziesz,
3755A tam już z tymi ptaszki
snadź na wieki siędziesz.

PODCZASZY dziękuje Józefowi za dobry wykład snu:
Ja dziękuję, Józefie,
za twe winszowanie.
3760Któreś mnie ty uczynił
o mym miłym panie.
Aż bych mu trzeciego dnia
miał picie podawać,
Wierz mi, jestli to dojdzie.
3765będęć to oddawać.

PIEKARZ za zły wykład snu łaje i niewierzy:
Ja nie mam zacz dziękować,
po djable mi tuszy:
Acz jednak ma dobra myśl
3770nic się tym nie ruszy,
Bo któż to właśnie może
zrozumieć na świecie,
Co się więc dziwnie komu
przez sen we łbie plecie!...
3775Sen mara, dobra wiara
rozdzieli nas równo:
Mnię przedsię ten kosz z chlebem
a sędziemu — gówno...

WIEŻNY podczaszego puszcza, a piekarza każe
3780wiesić, a zwoływa ceklarzów:
Hej, słyszcie towarzysze,
Król sam ku mnię srodze pisze,
Abych puścił podczaszego;
Dziś ma służyć k stołu jego.
3785Ale tego nieboraka
Kazał obiesić prostaka
Piekarza, co tam z nim siedzi,
Już przyjaciół nie nawiedzi!...
A tak obu wyciągnicie,
3790Tego już na dół wezmicie,
Już tam swą zapłatę weźmie...
Nie równo idą ci więźnie.

JÓZEF piekarzowi przypomina sen usłyszawszy to:
Panie miły, piekarzu,
3795cóż sędziemu przydzie?
Zda mi się, iż już ta rzecz
snadź ci z kunstu wydzie;
Podobnoć się na jaśnią
sen mara wyjawi,
3800A barzo to krótki czas
wszytko tobie sprawi.
Acz ci tego nieżyczę,
to mi możesz wierzyć;
Ale któż gdy nieszczęściu
3805może krys zamierzyć?..

PIEKARZ lęknąwszy się mówi:
Już widzę, że to szczęście
ma na wielkiej pieczy,
Aż żadnego nie miną
3810obiecane rzeczy.
Już ja iście o sobie
mam nadzieje mało,
Bo mi się serce lękło,
a prawie zadrżało...

3815CEKLARZE puścili podczaszego, a piekarza wiodą wiesić:
Panie miły, podczaszy,
racz sam do nas wynidź,
Bo już nam rozkazano,
co mamy uczynić.
3820Jużeś jest na wszem próżen
więzienia twojego,
A idź już a bądź pilen
urzędu swojego,
Boć się już łaska pańska,
3825na wszem odnowiła,
I wszylkę spełną znajdziesz,
jako pirwej była.
Temuć nieborakowi
już nie masz lekarza,
3830Bo kazano obiesić,
nędznego piekarza.
A my czynić musiemy,
co nam rozkazano,
Bo to nam poruczono,
3835by ji na dół zdano.
A tak już pódź niebożę,
a sprawuj się Bogu
Boć być iście na gruszce,
jestli nie na głogu.

3840PIEKARZ narzeka nieborak:
Ach, niestotyż! toć piękną
to nowinkę słyszę,
A od wielkiej radości
prawie ledwie dyszę.
3845Bodaj że mnie był Józef
mych snów nie wykładał,
Aczem się i sam o nich
czemuś pilnie badał.
Bom słyszał, iż drugiemu
3850nadobnie wyłożył,
By się mnie tak trefiło
wiecznie bych mu służył.
Aleć już widzę próżno
dobrze tuszyć sobie,
3855Poruczam, Panie Boże,
duszę swoję tobie.
Widzę naznaczony czas
nikogo nie minie,
A kiedy komu przyjdzie,
3860bez pochybnie zginie.

Sigue explorando

Por su autor
Mikołaj Rej · 12 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Zwierzyniec XLII (Rej)Żywot Józefa — VI →

Expediente

Autor
Mikołaj Rej
Título
Żywot Józefa — IIIb
Lengua
polaco
Época
Renacimiento
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-zywot-jozefa-iiib--mikoaj-rej-45dfe9
Cita recomendada
Mikołaj Rej, «Żywot Józefa — IIIb», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-zywot-jozefa-iiib--mikoaj-rej-45dfe9.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.