CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaTomasz Kajetan Węgierski

Tomasz Kajetan Węgierski · Ilustración

Żona (Węgierski, 1888)

polaco

Patrz no, czym się nie odmienił?

Dziśem się przez sen ożenił.

Ach! bracie, jaka wygoda,

W pierwszych nocach, żona młoda!

Pomyśl sobie tylko proszę,

Jakie mogą być rozkosze?

Aż mi jeszcze idzie ślina;

W piętnastu leciech dziewczyna,

Na twarzy z różą lilija,

Gębusia à la Davia.

Oczy duże, żywe, czarne,

Miłe, lubieżne, figlarne;

Usta świeże, ząbki czyste,

Piersi twarde i toczyste;

Rączki pulchne, nóżka mała,

Wszędzie równa piękność ciała.

Patrz, wnetem się jéj uchwycił,

I pókim się nie nasycił,

Starałem się robić dziwy,

Nigdy syty, zawsze chciwy.

Osobliwszą jakąś mocą,

Dzień był u mnie nawet nocą,

A choć w najdłuższéj ciemnocie,

Nie zbywało na ochocie.

Lecz z czasem ustały siły,

Te igraszki się sprzykrzyły.

Żona była jeszcze młoda,

W samym kwiecie jéj uroda:

Tłum się gachów o nią kręci

Gdy ja nie mam do niéj chęci.

Odpowiem, rzekłem, przed Bogiem,

Jeśli ją puszczę odłogiem,

I przez jakieś sentymenta

Dam zakopać jéj talenta.

Nie jestem z siebie bogaty,

Będzie mi czynić intraty;

Nikt ubóztwem nie utyje,

Każdy z tego co ma żyje.

A skorom się zbył zazdrości,

Aż wnet u mnie suto gości;

Przybywali w dom mój rożni,

Goli, fircyki i możni.

Żona z każdym była grzecznie,

Starzy wzdychali serdecznie,

Fircyki mi się chlubili,

A bogaci zaś płacili.

Sprzyjało szczęście łaskawe,

Miałem dusie i zabawę:

Ani mi mieszały szyków

Żarty drwiarzów, złość języków.

Zawszem na to mówił: — Przecie

Trzeba coś znaczyć na świecie.

Ach! jak błądzą lata młode!

Do czasu dzban nosi wodę,

Z tym czasem wszystko ustawa.

Przyszła ospa niełaskawa,

Groźnéj jéj zlękły się ręki

Śmiechy, umizgi i wdzięki.

Znikła krasa a z nią w szlaki

Wyniósł się też jaki taki.

Dali nam na miejsce swoje

Gniewy, zwady, niepokoje.

Poszły z wiatrem wszystkie zbiory,

Dary, grzeczności, honory.

Lecz moja kochana zona

Pańsko żyć przyzwyczajona,

Wkrótce zjadła swoje grosze

I mnie skubała po trosze.

Obu nas czekała nędza:

Szedłem czém prędzej do księdza.

— „Mój ty wielebny prałacie,

Tuszę, że mi rozwód dacie.

Oto mam przyczyny słuszne

Jak cielesne, tak i duszne.“

— „Pojmuję, rzekł, twoje żądze,

Ale masz że ty pieniądze?

Trzeba mi zapłacić wprzody,

Nie dają się tak rozwody.“

— „Niech się prałat upamięta!

Oto są impedymenta.“

— To są tylko wszystko drwiny,

Bez dusiów nie ma przyczyny.“

Jam prawił morał z méj strony,

Lecz on był nieporuszony,

Z gniewem prośby me odrzucił...

Jam się tymczasem ocucił.

Sigue explorando

Por su autor
Tomasz Kajetan Węgierski · 113 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Złe czasy, nie ja

Expediente

Autor
Tomasz Kajetan Węgierski
Título
Żona (Węgierski, 1888)
Lengua
polaco
Época
Ilustración
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-zona-wegierski-1888--tomasz-kajetan-wegierski-0905ad
Cita recomendada
Tomasz Kajetan Węgierski, «Żona (Węgierski, 1888)», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-zona-wegierski-1888--tomasz-kajetan-wegierski-0905ad.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.