CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaJózef Ignacy Kraszewski

Józef Ignacy Kraszewski · Modernismo

Znajomi

polaco

Ludzie — wy mnie znać niechcecie,

Lecz ja niepłaczę na to, mam znajomych wiele —

Rozpierzchnionych po niebie i po całym świecie —

Kwiaty, gwiazdy, kamienie — moi przyjaciele.

Na każdym z nich pamiątkę zawiesiłem jedną —

Ta gwiazda nad mém szczęściem świeciła za młodu,

Z takim kwiatkiem pamiętam Laurę moję biedną,

Ten drugi z rodzinnego znam jeszcze ogrodu.

Fijołek, to mój dawny przyjaciel młodości,

Zawsze go szukam z wiosny, w pączkach witam jeszcze,

I w jego listkach składam łzę, przeszłości,

I jak z dawnym znajomym cieszę się i pieszczę.

Pamiętam go, byłem dziecię,

Rósł na łące, gdzieśmy nieraz,

Biegli zebrać po bukiecie,

I tam — chwasty rosną teraz!

Chodziłem — nigdzie fijołka ni śladu,

Gdzieniegdzie chwasty i oset powiędły,

A z nich wygląda pierś pożółkła gadu,

A na wierzchołkach pająki nić przędły.

I ćmy latały czarne, gdzieśmy w owe chwile,

Tak błyszczące widzieli ptaszki i motyle!

Róże! tam niedaleko za gankiem pod domem,

Pieściliśmy oboje, kochali oboje,

Ona ją ukrywała przed wichrem i gromem,

Ja z gałęzi leszczyny robiłem jéj zbroję,

Każdy pączek pod naszym rozkwitał się okiem,

Każdą gałęź wznieśliśmy rękoma naszemi,

Teraz, byłem niedawno! na polu szerokiém,

Na gruzach cierń się tylko rozesłał po ziemi,

Lecz gdy gdzie ujrzę, w ogródku rozwitą,

Lub zwieszoną i zwiędłą nad dziewiczém czołem,

Wspomnę tę różę łzami naszemi obmytą,

Razem od nas chowaną, wychowaną społem!

I Laura kwitła i uwiędła kwiatem,

Pamiętam ją w róż wianku na grobu pościeli,

Ksiądz śpiewał, lud się modlił, jéj duszę nad światem,

Nieśli na chmurach do nieba anieli.

Lilia to także znajomość dziecinna,

Pamiętam — w naszéj kaplicy,

Gdy czysta jak dziewica, jak dziecię niewinna,

W ołtarzu Bogarodzicy —

Lilia w uplotach z nachyloném czołem,

Modliła się z nami razem,

Jak konający pielgrzym przed kościołem. —

I ja z nią przed tym obrazem —

Klęczałem wówczas, modliłem się szczerze,

I czyste były dziecięcia pacierze —

Jak tamtéj lilii woń świéża —

Teraz nieszczęścia modłów oduczyły,

Prócz łez innego nieumiem pacierza —

A ołtarzem mym mogiły.

Bo za niemi, jedyne pociechy, nadzieje,

Za niemi niebo i Laura jaśnieje!

Te drzewa w moich oczach z gałązek urosły,

Pod ich cieniem ileż to chwil ja przedumałem!

Losami przyciśnięty, marzeniem wyniosły,

O Bogu, o kochance i o świecie całym — !!

Na co mi ludzie! kamienie nad drogą,

Gwiazdy też same i też same kwiaty,

Ich wszystkich zastąpić mogą —

Bo w nich są wieki wspomnień i przeszłości światy!

W obcym kraju, gdzie próżno za pokojem gonię,

Stęskniony znajdę gwiazdkę znajomą nad głową;

A może kwiat znajomy, co mi szepnie słowo

O dawnych latach — o rodzinnéj stronie!! —

Sigue explorando

Por su autor
Józef Ignacy Kraszewski · 62 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Ziemio!...Życie i Śmierć (Kraszewski, 1843) →

Expediente

Autor
Józef Ignacy Kraszewski
Título
Znajomi
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-znajomi--jozef-ignacy-kraszewski-6acc81
Cita recomendada
Józef Ignacy Kraszewski, «Znajomi», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-znajomi--jozef-ignacy-kraszewski-6acc81.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.