CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaWiktor Gomulicki

Wiktor Gomulicki · Modernismo

Z dziejów dnia — II

polaco

Znacie tę chwilę przedwieczorną, złotą,

W której na miasto melancholja pada

I serca słodką przejmuje tęsknotą?

Od pracy Wstaje robotnica biada,

Kwiatami płowe przystraja warkocze,

I drżąc, na schadzkę podąża miłosną;

A wiatr, niosący zapachy urocze

Bzów, co na skwerach zakurzonych rosną,

Figlarnie muska jej włosy i szyję...

Przycichły głośne turkoty dorożek,

I słychać zegar, co godzinę bije

Na wieży. Rzekłbyś, że milczenia bożek

Z palcem na ustach błądzi pośród tłumu.

Czasem przechodzień roztargniony staje

I wśród głośnego fal ulicznych szumu,

O wsi poczyna marzyć. Widzi gaje

Tkane zachodu nićmi różowemi,

Pługi, błyszczące w kurzawy obłoku

I z głuchym brzękiem wleczone po ziemi,

Gromady dziewczyn, które przy potoku

O chłopcach z pustym szczebioczą chichotem,

Niebieskie dymy nad strzech żółtą słomą,

Łany błyszczące roztopionem złotem

I dziatwę, bajek wieczornych łakomą...

Tymczasem woźni zamykają biura,

A gruby kupiec liczy dzienne zyski;

Włoch gra mdlejąca arję z „Trubadura“,

I rzuca spojrzeń ogniste pociski

Na rozgadane przed bramą służące.

W sadach, dreszcz dziwny wstrząsa każdem drzewem;

A smutne klony i lipy marzące,

Wieczornym ptaków rozczulone śpiewem,

Szepczą i liśćmi całują się tkliwie...

O miejskie drzewa! na kamiennej niwie

Wzrosłe i zawsze na nostalgie chore!

Próżno wy gwiazdom skarżycie się nocą,

I łzy serdeczne sączycie przez korę —

Żaden wam z duchów nie przyjdzie z pomocą!

Słońce zagasło, ostatniemi blaski

Kościelnych wieżyc ozłociwszy krzyże.

Miasto się skrywa mrokiem nakształt maski;

Do gniazd jaskółki podążają chyże,

A z nor podziemnych, niby z głębi ziemi.

Wstają i idą na połów — szakale...

Sklepy gwiazdami błysły gazowemi,

Łunę rzucając na przechodniów fale;

A ta olbrzymia ludności kaskada.

Podobna źródłom grającym wśród Tatrów,

Z szumem w kawiarnie oświetlone wpada,

Ujście znajduje we wrotach teatrów,

Lub pochłonięta czarnych sień gardzielą,

W małych strumykach odpływa i ginie.

Już na balkonach, osłonięte bielą

Julje w kwiecistej siadają gęstwinie...

Już dziwnie śmiała pod wieczoru krepą

Miłość, co głuchą pragnie być i ślepą,

Bóstwom swym składać poczyna ofiary...

Już przez zdradzieckie, Faustowe czary,

Jak gołębica we śnie rozgruchana,

Biedna Małgosia idzie w moc szatana...

Coraz to ciemniej...

Widzicie pod murem

Postać, co zda się gnana przez sumienie,

Tak prędko bieży, i w licu ponurem

Takiej ma trwogi wyraz wyżłobiony?...

Lecz poetyczne rzućcie przypuszczenia

To... mąż, co uciekł od kłótliwej żony,

A teraz idzie, gdzie się rozzielenia

Parą kasztanów dziedzińczyk niewielki;

Pragnie on na dnie kufla lub butelki

Znaleźć straconą duszy równowagę,

A że nie umiał powiedzieć apage

Złemu duchowi, przeto za powrotem

Mściwa Ksantypa wydrapie mu oczy..

Nad kolebkami krążą cichym lotem

Dobrzy gienjusze; czasem śpiew uroczy

Po nad domami zadrży i przepadnie...

Nędza zasypia w ukojeniu błogiem.

Smutny myśliciel na śpiących bezładnie

Patrzy z miłością. „Idziesz-że ty z Bogiem —

(Mówi on) grodzie swawolny lecz dobry?

Czy umiesz bywać w jałmużnie rozrzutnym?

Czy jesteś sercem bogaty i chrobry?

Czy niesiesz radość i pociechę smutnym?

O! bo nie dosyć, żeś wymiótł ulice,

Rzeźb koronkami zahaftował mury,

Gazowych świateł zatlił błyskawice,

I wieżom kazał zatrzymywać chmury...

Nie dość, że mawiasz w kościołach pacierze,

A dziadom sypiesz grosze i srebrniki,

Że ciebie Chrystus malowany strzeże

I żeś powiesił na piersiach krzyżyki, —

Potrzeba jeszcze, byś w sercu miał Boga!“

...... Ulice tymczasem,

Zalega cisza, uroczysta, błoga,

I nad latarni zapalonych lasem

Jak tryumfator wschodzi pełnia blada...

...............

Znacie tę chwilę przedwieczorną, złotą,

Kiedy na miasto melancholja pada,

I serca słodka przejmuje tęsknotą?

Sigue explorando

Por su autor
Wiktor Gomulicki · 196 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Z dziejów dnia — IZ Księgi Przyrody →

Expediente

Autor
Wiktor Gomulicki
Título
Z dziejów dnia — II
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-z-dziejow-dnia-ii--wiktor-gomulicki-092728
Cita recomendada
Wiktor Gomulicki, «Z dziejów dnia — II», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-z-dziejow-dnia-ii--wiktor-gomulicki-092728.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.