Jękiem skrzypiec łkających Życie się rozżala —
Tłum zaś mrowi się, tłoczy, opada, znów płynie,
Przez to Morze tęsknoty mknąc jak brudna fala
Rad i w bezdeń Dni próżnych dał nam Godzinie.
Sztuka tylko samotna smyczek dzierżąc w dłoni
Ów smyczek seraficzny w dyamentow przeźroczy
Gwiazdy — tony, dobywa z ołowianych toni —
A u stóp jej Śmierć cicha ma siostrzane oczy...
Serca zwiędłe zdeptane!.. Łez i bolów zgrzyty!
Więc śmiało ty się wzbijaj w lir fletni błękity
I Duszę swoją rozkwieć liliowym Snem — Kwiatem!
Nad ziemią małą chciwą — nad tą ziemią zdala
Jękiem skrzypiec łkających Życie się rozżala.
O Serce! ty osłonić daj mi się za Światem!..